sobota, 19 października 2013

Rozdział 35

- Halo ?
- Eee ... Blady ?
- O , jak miło . Nie spodziewałem się , że tak szybko zadzwonisz .
- Szybko gadaj czego chcesz .
- Jaka pyskata ... A może tak magiczne słówko ?
- Czary-mary , hokus-pokós , mów.
- Ehh ... no dobrze .
- Więc ?
- Spotkajmy się pod starą fabryką lalek na przedmieściach na południe od centrum to wszystko ci wyjaśnię , ok ?
- A nie mógłbyś mi powiedzieć o co chodzi ?
- Ależ ty się powinnaś doskonale domyślać o co mi chodzi .
Rozłączył się w najmniej odpowiednim momencie naszej rozmowy . Wyszłam z hotelu i wsiadłam w pierwszą taksówkę .
- Do fabryki lalek na przedmieściach .
- A czego tak urocza panienka chce szukać w tak obskurnym miejscu ?
- Nie pańska sprawa . - wyjęłam z torebki 200 euro - Tyle wystarczy ?
- Już jedziemy .
No bo co mi się tam może stać ? Co ten psychopata może mi zrobić ? Tak teoretycznie nic złego , ale nie znam gościa i szczerze mówiąc nie wiem do końca czego mogę się spodziewać . "Jeśli cię nie będzie to komuś bliskiemu może stać się krzywda." - tylko komu ? Kogo miałam na świecie bliskiego oprócz moich kochanych rodziców i Irki , którzy prawdopodobnie słodko sobie śpią w Polsce , w ogóle nie zdając sobie sprawy z tutejszych problemów . Ale zaraz ... Raul . Jemu nie może się nic stać . Nie pozwolę . Ale jeśli to ja mam cierpieć ... Co też mnie czeka za około 5 minut ? Gwałciciel ? Seryjny zabójca ? Albo może ktoś pokroju piły , kto lubi patrzeć jak ktoś cierpi ... ale ja nikomu nic złego nie zrobiłam . No dobra , nie mówię teraz o Marcelo . Może nie warto ryzykować ? Może odeślę Raula do jego domu i wszyscy będą bezpieczni ?
- Wracamy .
- Co ? Przecież ...
- WRACAMY .!
- Okej ...
Kierowca zawrócił , ale przy okazji zdążyłam spostrzec , że patrzy na mnie jak na idiotkę , ale w końcu dostał swoje pieniądze ...
- Dzięki , wysiadam .
Wysiadając rzuciłam mu jeszcze piątką . Niech chłopak ma .
Poszłam do jednego z wyższych hoteli i poprosiłam o pokój . Dwa pomieszczenia , w tym łazienka i tyle wystarczy . Zostawiłam "bagaż" i poszłam na dach . Była już noc , a ja zaczęłam krzyczeć jak opętana . Nikt nie wiedział , że to ja , nikt nie wiedział gdzie jestem , nikt nic nie wiedział . Podeszłam do krawędzi budynku . Strasznie wysoko . Przeszły mnie ciarki . Co by było gdybym spadła ? Bardzo by bolało czy może nic bym nie czuła ? Zrobiłam jeszcze jeden mały kroczek do przodu . Jakie to uczucie lecieć ?
Ale czy jest powód ? Moje życie aż tak bardzo nie ma sensu , że mam się zabić ? Rodzice , Irka ... Ale oni są daleko w Polsce .
W mojej głowie toczył się spór myśli . Nie wiedziałam czy mogę ufać sobie .
Czy cokolwiek ma sens ? Mesut mnie zdradził , jakiś psychopata czyha na życie moich bliskich jeśli do niego nie pojadę ... A co jeśli nie będę miała jak do niego pojechać , bo będę nieżywa ? Da sobie spokój ? Jeszcze tylko jeden krok i pozbędę się problemów i rozczarowań raz na zawsze . Jeden krok ...
- Nie skacz .!
No tak , ochrona . Że niby nikt miał mnie nie słyszeć ?
- Nie może być tak źle . Nie skacz . Będzie dobrze .
- Dobrze ? Jak ? Nigdy mu tego nie wybaczę .
- Ale przecież nie musisz go widywać .
- Ja z nim pracuję . A chyba nie uważa pan , że zrezygnowałabym z pracy lekarza klubowego .
- Oczywiście , że nie , ale przecież dużo samców chodzi po tym świecie .
- Tak , jednego ja zraniłam , a drugi mnie . Sprawiedliwość , co nie ?
- Nie wątpię , ale wszystko się ułoży .
Jeden krok , Natalia . Tylko jeden . Na co czekasz . Jeszcze cię stąd zgarną , a taka okazja się nie powtórzy .
Zrobiłam to .
Wiatr plątał mi włosy . Nie słyszałam nawet swojego krzyku . A może nie krzyczałam . Nagle ... Nicość . Zero zmartwień , zero bólu , zero stresu , zero myśli . Czyli to nazywają rajem . Nie ma tu nikogo . Pustka raz na zawsze ...


*Marcelo*
- Uspokój się , ona nie żyje .
- Jak mam się kurwa uspokoić ?!
- Po prostu to zrób , dla niej , dla mnie .
- Sergio , ty nic nie rozumiesz .
- Wiem tyle , że ją nadal kochasz .
- Skąd ?
- To widać . Kiedy trafiona piłką kopniętą przez Isco poroniła to ty rzuciłeś się na niego niczym psychopata , na ślubie miałeś wręcz zabić Mesuta wzrokiem , a po tym co jej zrobił to wolę nie wspominać .
- Oko nadal boli , ale to nic ...
- Kiedy chodzi o Natalię , jesteś nieobliczalny . On już drugi raz od ciebie dostał .
- Ale za pierwszym nie musiał leżeć w szpitalu ...
- Przez dwa tygodnie . Słuchaj , jutro pogrzeb . Przyjadę po ciebie .
- Ni ma potrzeby .
- Sam tam nie dasz rady zajechać ...

Następnego dnia ...
- Seksowanie wyglądasz .
- Nie mam humoru .
- Nie przesadzaj . Nawet Irka będzie .
- Serio ?
- No ... Załatwiła salę na stypę .
Byliśmy tam jako jedni z pierwszych . Natalia była złożona w białej trumnie i otoczona bukietami czerwonych róż . Ubrana w ślubną sukienkę .
- Czemu tak wygląda ?
- Sama tego chciała .
Ramos pokazał mi kartkę , którą trzymała w ręku :
To koniec , chcę się zabić .
Wybaczcie mi wszyscy jeśli was nie zdążyłam przeprosić .
Pochowajcie mnie w sukni ślubnej .
Będę wieczną panną młodą . 
Wokół mnie niech będzie wiele bukietów czerwonych róż .
To je uwielbiam najbardziej .
A trumna niech będzie biała . 
Resztę wy ustalcie . 
Niech całość nie trwa zbyt długo , nie chcę rozgłosu .
Niech nasze ostatnie pożegnanie będzie skromne , ale wspaniałe .
Kocham was wszystkich . 
Natalia <3

- A to kazała mi przekazać tylko i wyłącznie tobie . Przysięgam , że nie czytałem . 
Podał mi kopertę .
Marcelo , wiedz , że cały czas cię kochałam 
Bardziej niż to sobie wyobrażasz . <3

Do moich oczu napłynęły łzy . Chciałem się stamtąd jak najszybciej wydostać . Dołączyć do niej . Niech połączy nas wieczna miłość na tym drugim świecie . Niech ona będzie blisko mnie . Nich ją zobaczę , jej uśmiech , jej błyszczące oczy ... ją .
- Co ty odwalasz .
- Idę się zabić . Pochowajcie mnie obok niej - odpowiedziałem obojętnym tonem .
- A twój syn ? 
- Matkę też ma .
Odszedłem . Ktoś próbował mnie jeszcze zatrzymać , ale mój umysł wyłączył się na wszelkie bodźce z zewnątrz . 
Poszedłem na jedną z tych ciemnych uliczek , na której można spotkać dziwnych typów . 
- Czego tu szukasz ?
- Sprzedajesz narkotyki ?
- Tak , bo co ?
- Sprzedaj mi śmiertelną dawkę czegokolwiek .
- Jesteś za dobrym piłkarzem , stary .
- Znajdę sobie kogoś innego ...
- Dobra , niech ci będzie . Płacisz stówę . 
- Pomożesz mi ? - Pokazałem mu moje ręce , które trzęsły się bardziej niż kiedykolwiek
- To będzie 110 euro .
Dałem mu kasę , a on wyciągnął strzykawkę i załadował mi wprost do żyły . Poczułem ukłucie , a potem odleciałem . Przed śmiercią usłyszałem jeszcze czyjś załamany głos . Chyba go znałem , a potem już nie czułem nic . 

- Natalia ? Natalia ? - Moja podświadomość chyba oszalała . - Natalia ? ...
- Ktoś mnie woła ? - usłyszałem jej głos , a potem zobaczyłam jasne światło i pełno półprzeźroczystych , unoszących się postaci , ale tylko jedna mnie zainteresowała .
Zobaczyła mnie , a ja ją . Uśmiechnęła się i przybliżyła się w moim kierunku .
- Jesteśmy w raju ?
- Jakkolwiek to się nazywa to mogę to nazwać swoim własnym rajem .
- Czeka nas cała wieczność ...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Mam nadzieję , że ostatni rozdział się spodobał . Dziwne uczucie kończyć bloga , taka pustka ...
Dziękuję wam za niecałe 5 tys. wyświetleń , za wszystkie komentarze dodające mi wiary w te opowiadanie i za to , że ktoś to w ogóle czytał . 

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 34

Mesut wcześniej wrócił do pokoju ode mnie , bo nie byłam aż tak zmęczona . Inni goście też już zniknęli . W końcu ile dni mogło trwać to wesele ? Z grzeczności wolałam nikogo nie pytać . Większość z tych co jeszcze zostali na sali byli niezbyt na tym świecie , lub poza nim , ale nikomu nie chciało ich się zaprowadzić w miejsce , w którym mogliby spać nie wzbudzając podejrzeń innych .
Długo nie narzekałam na brak towarzystwa .
- Czemu taka urocza dama siedzi sama ?
- Dałbyś sobie już spokój ?
- Nie . Dopóki ze mną nie zatańczysz będę cię męczył .
- A co jeśli to nigdy nie nastąpi ?
- Wiesz ... pewnie czeka nas jeszcze nie jedna wspólna impreza .
- Czy sugerujesz , że mam zacząć się wystrzegać twojej obecności ?
- Nie .!
Pociągnął mnie za ręce zmuszając do tego , żebym wstała .
- Sergio .! Ja cię kiedyś uduszę .
- Mam nadzieję , że jednak nie ...
- Przecież ja w ogóle nie umiem tańczyć do takiej muzyki .!
- Weź przestań . Tańce klasyczne nie są wcale takie złe .
- Może jednak . - powiedziałam na tyle cicho , by nie usłyszał
Zaczęliśmy powoli wirować . Kto by pomyślał , że ja , osoba niezbyt zaradna i dość pechowa nie przewróci się , ani nie potknie choć raz w ciągu pięciominutowego utworu . Co jak co , ale ja miałam z czego być dumna .
Ramos nie zwracając najmniejszej uwagi na to , że piosenka się skończyła , a z głośników wypływały już całkowicie inne rytmy nadal obejmował mnie w talii coś tam mrucząc pod nosem . Moje oczy powoli zaczęły się zamykać . Może byłam jednak bardziej zmęczona , niż wydawało mi się chwilę temu .
- Może odprowadzić cię do pokoju ?
- Czemu ?
- Kobieto , ty mi zasypiasz na ramieniu .
- Och . - wyrwało mi się - Przepraszam .
- Nie przepraszaj , nic złego nie zrobiłaś . Chodź , lepiej cię odprowadzę zanim całkiem odpłyniesz .
- Dzięki . - parsknęłam .
Do pokoju weszłam sama , bo Sergio spotkał jakiegoś znajomego , a ja nie miałam już ochoty dłużej powstrzymywać się od zaśnięcia . Jeszcze w windzie zdjęłam szpilki i boso otworzyłam drzwi do pokoju .
Usłyszałam jakieś jęki i stękanie , a potem skrzypienie i kolejną porcję jęków . Natychmiast zapomniałam o tym jaka chwilę temu byłam zmęczona . Trochę przerażona skierowałam się do sypialni , skąd odgłosy dochodziły wyraźniej .
Co jak co , ale tego się nie spodziewałam . W sypialni zastałam Mandy siedzącą okrakiem na Mesucie . Oboje byli nadzy . Nawet nie przejęli się tym , że nakryłam ich na gorącym uczynku . Jak najprędzej wyszłam z hotelu i podążyłam donikąd . Po drodze próbowali mnie jeszcze zatrzymać Ramos i Marcelo , ale nie docierały do mnie żadne argumenty .
Nie wiedziałam jeszcze dokąd idę . Chyba po prostu nie chciałam słuchać swojego mózgu na tyle , by zorientować się o co chodzi .
Więc tak czuł się Marcelo ? Nie , on czuł się prawdopodobnie trochę lepiej , bo po pierwsze nie zobaczył nas na własne oczy , a po drugie nie byliśmy jeszcze oficjalnie zaręczeni .
Mijając kolejne ciemne uliczki natknęłam się na taką , w której stało kilku pijanych mężczyzn .
- Hej , maleńka .
Postanowiłam , że jednak nie pójdę na skróty . Wróciłam na główną ulicę . Usłyszałam tyle , że ktoś za mną idzie i jak najdelikatniej odwróciłam głowę . Dwóch z nich szło za mną . Przyspieszyłam kroku . Po następnych kilku minutach znów się obróciłam . Nie przyspieszali . Może tylko mi się zdawało , że szli akurat za mną .
Skręciłam w kolejną uliczkę i chwilę później dostrzegłam pozostałych dwóch . Gdy się obróciłam ich koledzy byli za mną .
- I co maleńka ? Wiedziałem , że prędzej czy później będziesz nasza .
Pozostawiłam tę uwagę bez komentarza . Było mi już wszystko jedno . Nawet serce nie zaczęło mi szybciej bić .
- Coś z tobą nie tak ?
- Chyba trochę .
Nie sądziłam , żebyśmy mówili o tym samym . Ja miałam na myśli to , że zawsze ściągam na siebie pecha , a czasami nawet na swoich najbliższych . O czym myślał mój rozmówca nie miałam zielonego pojęcia .
- Zazwyczaj laski w takich sytuacjach oblatuje strach . - powiedział jeden z pozostałych chłopaków
- A może ja nie jestem taka jak każda ? - spojrzałam na niego tak , jakbym rzucała mu wyzwanie
- Ej , stary ... Może lepiej zostaw tę dziewczynę w spokoju ... Jakaś dziwna się wydaje .
- Serio boisz się jakiejś zwykłej suki ?
Tego komentarza nie wytrzymałam . Przywaliłam kolesiowi z całej siły pięścią w twarz . Chłopaki natychmiast do niego dobiegli , żeby on na mnie nie napadł , a mnie złapał ktoś z tyłu . Odwróciłam się i zobaczyłam Raula . Nie zdążyłam się go zapytać co on tu robi , bo pierwszy zabrał głos .
- Znikamy stąd .
Posłuszna swojemu przyjacielowi oddaliłam się z nim w stronę głównej ulicy . Jeszcze przez chwilę nie mogłam się odezwać .
- Co ...? Jak ...?
- Nie obiecywałem ci , że cię odwiedzę ?
Nie odpowiedziałam .
- Rzeczywiście , chyba nie ... Ale chyba nie uważałaś , że już nigdy się nie spotkamy ?
Zarumieniłam się , a do moich oczu napłynęły łzy . Przypomniałam sobie w jakim okresie czasu go poznałam .
- Przepraszam . Nie chciałem cie urazić .
- To nie twoja wina .
- Przepraszam .
Objął mnie ramieniem i razem krążyliśmy ulicami Madrytu bezsensownie .
- Jak tam twoje sprawy uczuciowe panno Vieira ?
- Nie jestem panną Vieira .
- Panno Ozil ?
- Nie .
- A jak ?
- Po prostu Parker ?
- Mogę wiedzieć co się stało ?
Opowiedziałam mu w skrócie całą historię kończąc na tym , że wybiegłam z hotelu . Słuchał mnie uważnie ani razu nie wtrącając niepotrzebnych uwag . Nawet nie spytał co robiłam w tamtej ciemnej uliczce . Po prostu wysłuchał mnie tak , jak psycholog wysłuchuje swoich pacjentów . Po zakończeniu mojej opowieści znów zalałam się łzami . Raul jeszcze mocniej mnie przytulił , jakby myślał , że to w czyś pomoże . Nagle coś mi się przypomniało .
- Raul , będziesz na mnie bardzo zły jeśli ci powiem , że muszę coś załatwić i nie możesz mi towarzyszyć ?
- Ale nie wpakujesz się znowu w tarapaty ?
- Nie powinnam , ale znając mojego pecha prawdopodobnie tak się stanie .
- No dobrze ... to do zobaczenia . - pocałował mnie w czoło
Podążyłam do hotelu , w którym wielokrotnie już bywałam , ale tym razem nie po to , żeby tam zamieszkać , lecz w innej sprawie .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Cóż ... opowiadanie dobiega powoli końca , jeszcze tylko jeden rozdział .
Jeśli komuś się bardzo podoba to opowiadanie to zapraszam na drugiego bloga http://confianzayestsmuerto.blogspot.com/
Ostatni rozdział będzie za tydzień .
Pozdrawiam i liczę na jak najwięcej komentarzy . ;*

piątek, 27 września 2013

Rozdział 33

- Cześć . Powiem tyle , nie znasz mnie , ale ja znam ciebie i wyczuwam , że niedługo będziesz miała niezwykłą przyjemność mnie poznać . – powiedział mój rozmówca tajemniczo – Nie dzwonię z mojego telefonu , więc proszę , nie szukaj mnie , bo nie chce , żeby ta urocza pani , która zostawiła torebkę w nieodpowiednim miejscu miała przez ciebie problemy . W skrócie : Masz dwa tygodnie , żeby przyjść do hotelu , w którym mieszkałaś niedawno i zapytać recepcjonistkę o Bladego . Powinna wiedzieć o co chodzi i dać ci telefon . Jest w nim tylko jeden numer , chyba wiesz co potem zrobić ?
- A co jeśli nie ?
- Wiedziałem , że będziesz się stawiać i uwzględniłem to w swoich planach . Mówię : dwa tygodnie . Jeśli nie zadzwonisz to komuś bliskiemu może się stać krzywda .
- Ale …
- Nie mieszaj w to policji , bo tylko przyspieszę operację .
Rozłączył się , a w moich oczach pojawiły się łzy . Dlaczego zawsze ja ? Nie dosyć , że sama jestem wyjątkowo pechowym człowiekiem to jeszcze mają przeze mnie cierpieć inni . Wiedziałam , że nie mogę dać po sobie poznać , że się boję . Wiedziałam , że nie jestem dobrą aktorką . Irina coś zauważyła .
- Co jest ? Kto to był ? Czego chciał ?
Żałowałam , że Cris nie żenił się z mniej dociekliwą osobą .
- Nie wiem , nie zrozumiałam … - skłamałam
- Niech ci będzie . Ale wiesz , że prędzej czy później się wygadasz ?
Już się o to postaram , żeby tak nie było .
Obie położyłyśmy się wcześniej spać , żeby następnego dnia na ceremonii nie wyglądać jak zombie . Na szczęście Carlo dał wszystkim wolne od pracy , żeby nikt nie wyglądał nieprzyzwoicie . Z resztą sam był zaproszony , więc tez musiał myśleć o sobie .
Kwadrans po naszej pobudce zadzwonił dzwonek do drzwi . Przybyła Sara od Ikera z jeszcze jedną kobietą , której niestety nie znałam .
- Cześć , jestem Andreia , miło cię widzieć . Ty jesteś Natalia , nie ?
- Tak … - byłam zdziwiona , że blondynka znała moje imię
- No to rozbierzcie się i chodźcie na górę . Zostały nam tylko 4 godziny . – powiedziała Irina
Sara zajęła się makijażem , ja fryzurą , a Andreia zastanawiała się przez dłuższy czas nad dodatkami do sukni , a potem nad kolorem lakieru do paznokci . Postanowiła nie szaleć . Paznokcie Iriny były więc białe z czarnymi końcówkami . Na koniec pomogłyśmy wcisnąć się dziewczynie do sukienki , a efekt był bajeczny . Nie mogłam się doczekać aż zobaczę minę Crisa po ujrzeniu swojej przyszłej żony .
O ustalonej wcześniej godzinie przyjechał Mesut , był już w garniturze . Nie był zaskoczony faktem , że na godzinę do ceremonii chodzę jeszcze w pożyczonym dresie . Dał mi torbę ze szpilkami , naszyjnikiem i ‘tym czymś na głowę’ , a ja w zawrotnym tempie popędziłam na górę . Dziewczyny już się szykowały . Mesut mógł oglądać nas w samych majtkach i stanikach , ale interesowała go tylko jedna osoba i trochę mnie to krępowało . Nawet nie doznał wielkiego szoku gdy zobaczył Irinę .
Wyszło na to , że wszystkie miałyśmy identycznie pomalowane paznokcie , a to wszystko przez Andreię , bo nie miała weny twórczej .
W kościele raz prawie zemdlałam . To raczej nie z powodu niewyspania , a raczej z głodu , nie zjadłam śniadania . Mesut pomimo tego , że był innego wyznania towarzyszył mi i swoim przyjaciołom na ceremonii . Było naprawdę dużo ludzi , większości z nich nie znałam , ale co się dziwić , w końcu to nie ja nazywam się Cristino Ronaldo Dos Santos Aveiro i to nie ja mam takie znajomości , że w głowie przeciętnego człowieka się to wszystko nie mieści .
Kiedy w końcu nadeszła pora na długo wyczekiwane „tak” rozpłakałam się . I nie tylko ja . Andreia i część nieznanych mi kobiet też . Na szczęście o wszystkim pomyślałyśmy i zrobiłyśmy sobie wodoodporny makijaż .
Impreza po ceremonii odbyła się w ekskluzywnym hotelu w pobliżu centrum miasta . Było już na niej mniej ludzi i Mesut zobaczył , że wyraźnie mi ulżyło z tego powodu . Pogratulowaliśmy nowożeńcom i poszliśmy w ślady innych ludzi – sunęliśmy po parkiecie . Po około dwóch godzinach szalonych tańców mieliśmy dość . Poszliśmy do pokoju . Cristino zaplanował , że każdy gość będzie miał swój pokój . Więc poszliśmy do pokoju , a ja natychmiast zdjęłam z nóg szpilki .
- Zaraz lepiej .
- Nie byłoby wygodniej ubrać niższe buty ?
- Może i by było , ale ominęłabym cały efekt .
- Skoro tak …
Wyraźnie zrezygnował z dalszych prób przekonania  mnie , żeby lepiej ubrać do mojej pięknej sukienki buty , które ani trochę do niej nie pasowały , pomimo że szpiki wybrał on sam . W tym momencie do pokoju weszła Mandy .
- Oj przepraszam , pomyliłam pokoje .
Zatrzasnęła drzwi za sobą .
- To ona tutaj jest ?!
- Spokojnie , o niczym nie wiedziałem .
- Twoja była jest w tym samym hotelu , na tym samym piętrze , możliwe nawet , że w pokoju obok , a ty mi mówisz , żebym się nie przejmowała ?!
- To tylko moja była . Między mną a nią wszystko skończone .
Postanowiłam nie zaczynać kłótni . Byłam na to zbyt zmęczona . Poszłam się umyć . Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic . Gorąca woda idealnie odprężyła moje mięśnie . Mogłam się poczuć jak w swoim własnym niebie . Nagle poczułam czyjś dotyk na swoich ramionach . To mój kochany Niemiec wszedł bez pukania . Odwróciłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach . Nie oponował . Zaczęliśmy się coraz namiętniej całować , ale w pewnej chwili Mesut delikatnie choć stanowczo odsunął mnie od siebie . Spojrzałam na niego pytająco .
- Może nie tutaj ? Czekam na ciebie .
Obdarzył mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów .
Nie wiedziałam od czego zacząć , czy od suszenia włosów , czy od ubrania się . Jego oczy działały na mnie niemal hipnotyzująco .
- Pięknie wyglądasz . – powiedział do mnie , gdy w końcu wyszłam z łazienki

Momentalnie do mnie podszedł i zatopił swoje wargi w moich . Nie musiał więcej mówić . 

Cały następny dzień znowu trwały tańce i zabawy . Znowu męczyłam się w szpilkach i znowu musiałam zobaczyć Mandy . Chyba każdy widział , że darzę ją niechęcią i chyba każdy wiedział z jakiego powodu . 
Nadeszła pora obiadowa i wszyscy podeszli do stołu tylko nie Mesut . Przywołał mnie do siebie . O co mu chodzi . Wyjmował coś z kieszeni . Czyżby ...?
- Natalia , wyjdziesz za mnie ? 
Cała sala rozbrzmiała głośnym "Och" i "Ach" . Poczułam , że się rumienię . Mogłam odpowiedzieć na różne sposoby . Jednymi uraziłabym jego , a drugimi ośmieszyła siebie . Postawiłam na coś prostszego .
- Tak .
Wstał z kolan i szybkim ruchem wyciągnął pierścionek z pudełka jakby chciał mieć pewność , że za chwilę nie ucieknę z krzykiem . Założył mi go na prawą dłoń , która strasznie mi się trzęsła . Wszyscy zaczęli krzyczeć "gorzko , gorzko .!" , a ja sama poczułam się jakby to było moje wesele .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Wybaczcie , że zmusiłam was do aż tak długiego czekania na kolejny rozdział , ale sami rozumiecie : szkoła , szkoła , szkoła ... ;/
Czekam na wasze komentarze , a ja sama zabieram się do pisania dalszego rozdziału , żebyście nie musieli czekać tak długo . ;)




czwartek, 26 września 2013

Wybaczcie mi ten mały zastój w pisaniu . Brak weny . ;c
Jeśli się uda to jutro zobaczycie nowy rozdział nad którym już pracuję ... no długo , jak już wcześniej napisałam przez brak weny zajmuje mi to tak długo czasu .
Pozdrawiam . ;*

sobota, 14 września 2013

Rozdział 32

Przeczesywaliśmy regały , wieszaki , półki , żeby znaleźć odpowiednią kreację . Mesut uparł się na jedną z białych , prostych sukienek do kolan z falbankami u dołu . Nie mogłam wyglądać jak panna młoda , więc uparcie jak osioł nie zgadzałam się na nią . W jednym z markowych sklepów moją uwagę przykuła różowawa piękność . Zawołałam Mesuta jak dziecko mamę po zobaczeniu fajnej zabawki . Ociągając się ruszył w moją stronę .
- Szybciej .!
- Co się stało ?
- Piękna , nie uważasz ?
- Jak dla mnie wszystko jest piękne .
- Rozumiem , że nie podoba ci się pomysł zakupów , ale takie życie . Muszę ładnie wyglądać  . A swoją drogą tobie też trzeba kupić jakąś nową koszulę . Mógłbyś myć czasami bardziej elegancki .
- Masz coś do mojego sposobu ubierania się ?
- Nie . Mówię tylko , że koszula by ci pasowała .
- Dobrze , nie tłumacz się już , tylko idź i mierz .
Grzecznie skierowałam się do przymierzalni . Ubrałam sukiemkę i  buty . Momentalnie poczułam się jak księżniczka . Wyszłam zaprezentować się Niemcowi . Nie zauważył mnie .
- Może odłożysz ten telefon i zobaczysz jak wyglądam ?
- Pięknie . Bierzemy .
Szybko zareagował tylko chwilę rzucając na mnie okiem . Zakupy idealne , kupi wszystko , żeby się już stamtąd wynieść . Chciałam wybrać jeszcze coś dla niego , ale uznał , że ma przecież garnitur to po co mu coś więcej .
Tak spieszno mu było do wyjścia , ale obok sklepu adidasa nie mógł przejść obojętnie . Weszliśmy do środka , ale tym razem to ja marzyłam o wyjściu .
Co jakiś czas pokazywał mi koszulkę , albo bluzę , albo buty , albo jeszcze coś innego co widniało na półkach . Widział moją minę i specjalnie nie wychodził szybko , żebym się trochę pomęczyła tak jak on się wcześniej męczył ze mną . Z tego sklepu wyszliśmy z nową bluzą i dwiema koszulkami .
- Widzę , że zakupy się udały ? - przed centrum handlowym spotkaliśmy Khedire
- Można powiedzieć , że bardzo , choć końcówka nie koniecznie .
- Ja bym powiedział wręcz przeciwnie . - wtrącił Mesut
Sami spojrzał po naszych torbach .
- Adidas ? - patrzył mi w oczy z miną męczennika
- Niestety .
- Teraz przynajmniej nie mnie tym męczy . - zaśmiał się .
Obejrzałam się za ramię i widziałam , że Ozil idzie w stronę naszego auta .
- Przepraszam cię , ale nie chcę iść piechotą do domu .
Pobiegłam za moim Niemcem . Odpalał już silnik . Oczywiście moja wrodzona niezdarność nie pozwoliła , bym dotarła bez mniejszych lub większych uszkodzeń ciała do celu . Potknęłam się o mały kamyk leżący na drodze i zdarłam w ten sposób dłonie .
- Idioto . Nie zostawiaj mnie tak . Teraz mi powiedz czy masz w samochodzie umywalkę , mydło , wodę i wodę utlenioną , żeby mi się nie dostało zakażenie .
- Nie umrzesz .
- Zawsze miło słyszeć pocieszające słowa .
Nachylił swoją głowę w moją stronę . Zatrzymał samochód nie przejmując się tym , że za nami na parkingu stoi już parę innych samochodów . Złapał kosmyk moich włosów i zaczął obracać w palcach . Przybliżył się jeszcze bardziej .
- Kocham cię . - szepnął mi do ucha .
- Wiem .
- No wiesz ... - zaczął z wyrzutem
Nie dałam mu dokończyć zatykając mu usta swoimi ustami . Nie trwało to długo , bo zniecierpliwieni kierowcy za nami zaczęli już trąbić .
- Ej , jeszcze nie skończyłem cię całować .
- Ale ci za nami ...
- Nie przejmuj się tymi za nami .
Pocałował mnie znowu . Nagle ktoś zapukał w jego szybę . Wcisną guzik i okno się otwarło .
- Panie , jedziesz czy nie ?
- Zaraz . - zasunął szybę z powrotem - Wybacz . - powiedział do mnie
Wcisnął pedał gazu i po chwili już nie było nas na parkingu . Sunęliśmy ulicami Madrytu aż w pewnym momencie zdałam sobie sprawę , że nie mam pojęcia gdzie jedziemy . Chwilę potem zdałam sobie sprawę , że zatrzymuemy się pod domem Ronaldo .
- Po co ... ?
- Ktoś musi pomóc przygotować się Irinie , nie ?
- Ach ... tak ... Ale ja nie mam w ogóle talentu ...
- Poradzisz sobie . - pocałował mnie w czoło - Ale pamiętaj , Cris nie może jej zobaczyć .
- A ty gdzie ?
- Jutro po ciebie przyjadę . Prześpisz się tutaj .
Wzięłam torbę z moimi rzeczami i weszłam do domu .
- Och , to ty . - powiedziała entuzjastycznie Irina gdy zobaczyła mnie w drzwiach
Poprowadziła mnie do pokoju sypialnego dla gości , choć pewnie sama też bym do niego trafiła . W końcu nie raz byłam już tu i zwiedzałam dom szukając kogoś . Zostawiłam tam swoją jedyną torbę i zeszłam na dół do Iriny .
- To co , od czego zaczynamy ?
- Na początek musisz mi pomóc wybrać sukienkę .
- Zakupy ? - jęknęłam
- Tak , a co ? Nie podoba ci się ?
- Oczywiście , że podoba - skłamałam
Nigdy nie byłam dobrym kłamcą i Irina chyba to wyczuła , ale nie chciała zaczynać tematu , żeby mnie zbytnio nie urazić .
Wybrałyśmy piękną sukienkę . Szczęśliwa z tego względu , że prawdopodobnie resztę dnia spędzę z Iriną w domu wsiadłam do samochodu pożyczonego od Ronaldo i pojechałyśmy do domu . Musiałam kierować , bo Rosjanka nie miała prawa jazdy , chociaż sama nie byłam przyzwyczajona do auta , które tak szybko rozwija prędkość i prawie spowodowałam wypadek .
Zgłodniałyśmy , więc przyrządziłam mnie i przyszłej żonie mojego przyjaciela omlety . Moja umiejętność gotowania ostatnio coraz bardziej i coraz szybciej się rozwijała . Raz udało mi się przyrządzić niemal idealnego kurczaka . Byłam dumna z siebie , że w końcu znalazłam coś co naprawdę mi się udaje .
Zadzwonił telefon . Odebrała Irina . Po chwili miała przerażony wyraz twarzy .
- Natalia , to do ciebie .
- Kto to ?
- Nie wiem ...
- Halo ?
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Dziękuję za wszystkie miłe opinie . ;*
Następny rozdział tradycyjnie jak będzie 6 komentarzy . ;)

sobota, 7 września 2013

Rozdział 31

Nie wytrzymałam i musiałam iść z chłopakami na trening . Mesut coraz częściej okazywał mi czułości , czemu Marcelo przyglądał się ze zniesmaczoną miną . Musiałam w końcu z nim pogadać . Nie wiedząc od czego zacząć podeszłam do niego z nadzieją , że on pierwszy coś powie .
- Słuchaj , chciałam z tobą pogadać . -
- Słucham .
- No ... nie wiem od czego zacząć .
- To może nie zaczynaj ?
- Czemu się tak napiąłeś ostatnio na Isco ?
- No bo ... Wiesz co on ci zrobił . To przez niego straciłaś dziecko . Gdyby celnie strzelał ...
- Ale ...
- Nie ma ale . Kocham cię nadal , ale wszystko spieprzyłem . Szczęścia z Mesutem .
- Ale ja ...
- Nie jesteś z nim ? Chyba jeszcze . Widzę jak na siebie patrzycie .
- Nie o to chodzi . Chyba nadal coś do ciebie czuję .
- A kiedykolwiek czułaś ? Kocham cię , ale dzisiejszej nocy przerucham się z nim , okej ?
- Nie mów tak ... - w moje oczy wpłynęły łzy . Marcelo odwrócił się o odszedł . - Poczekaj .
- Nie mamy już o czym rozmawiać .
Usiadłam na murawie . Nie mogłam uwierzyć , że powiedział to na głos . Przecież ja nawet tego nie pamiętam . Nie mogłam wtedy panować nad sobą .
Nie hamowałam już łez . Niech płyną . Może ktoś to zobaczy , może mnie przytuli .

*Mesut*
Marcelo wpadł wściekły do szatni i z całej siły kopnął w swoją szafkę . Chwilę później zawył z bólu i klubowa lekarka zajęła się jego nogą .
- Co ci ? - zapytałem
- Nic .
Nadal trząsł się ze złości , ale w jego oczach były łzy . Nie wiem czy to z bólu czy z innego powodu . Wychodząc do domu zauważyłem , że zostawiłem bluzę na ławie . Wróciłem się po nią na boisko . Na murawie ktoś leżał , Natalia . Szybko do niej podbiegłem . Miała zamknięte oczy a spod powiek wypływały łzy . Najwyraźniej pokłóciła się z Marcelo . Wziąłem ją na ręce , przytuliłem , wziąłem bluzę i wyszedłem .
Poszliśmy na spacer , przez park , przez Madryt . Chodziliśmy w milczeniu .  Ludzie się nam przyglądali , fani wiedzieli , że mają nie podchodzić , paparazzi nie robili zdjęć . Dwie godziny zajęło nam zajście do mojego domu . Na szybko przygotowałem pierogi , bo mój żołądek wołał 'jeść .!' . Natalia tylko trochę w siebie zmusiła , bo ją o to poprosiłem . Więcej ze sobą nie rozmawialiśmy . Posprzątałem po obiedzie i wróciłem do dziewczyny . Objąłem ją i zaczęliśmy tańczyć , bez muzyki , bez słów . Polce z oczu poleciały kolejne łzy . Tylko się nachyliłem i podałem jej chusteczkę z półki .
- Muzę wrócić do Sergio . - powiedziała , kiedy mój zegar wybił 20:00
- Odwiozę cię .
- Nie , odprowadzisz .
- Ale to półtorej godziny drogi .
- Proszę .
Popatrzyła na mnie w sposób , że ciężko było odmówić . Była w krótkim rękawie , a za oknem robiło się coraz chłodniej . Pożyczyłem jej bluzę i sam też się ubrałem . Wyszliśmy . Ona wciąż była wtulona we mnie . Jakbym był jej oazą spokoju . Bardzo długi spacer ciemnymi ulicami Madrytu to było coś o czym po prostu marzyłem po wyczerpującym treningu , a szczególnie , że Carlo dał mi porządny wycisk , bo Ramosowi zachciało się jakiś gejowskich tekstów . Mijaliśmy coraz mniej ludzi , widzieliśmy coraz więcej gwiazd na niebie .
- Piękny wieczór . - powiedziała Natalia , ale bardziej do siebie niż do mnie
- W pięknym towarzystwie .
Dziewczyna pierwszy raz od czasu treningu uśmiechnęła się . Miała piękny uśmiech , lekkie dołeczki w policzkach .
Drzwi otworzył wyraźnie zaniepokojony Sergio .
- Nie mogłeś mi powiedzieć , że odprowadzisz ją późno w nocy idioto ?!
- Daj spokój , jest dopiero 22 .
- Dopiero ? A jakby tak ją ktoś zgwałcił ?
- Nie rób problemu , jak widzisz żyję i jestem cała .
- No dobra , dzięki , że ją odprowadziłeś . Do jutra .
- Nie do jutra , ma sam iść do domu w nocy ?! Nie ma szans , śpi u nas .
- Nie ma sprawy , zadzwonię po taksówkę .
- NIE
Natalia pociągnęła mnie do domu zanim Ramos zdążył zamknąć drzwi . Wciągnęła mnie na górę po schodach .
- Słuchaj , dam ci szansę . - powiedziała kiedy Sergio już nas nie słyszał - Nie zepsuj tego , ufam ci . Widzę , że ci zależy , ale nie chcę znowu cierpieć , jasne ?
- Oczywiście . - dotknąłem swoimi ustami jej usta - Wprowadzisz się do mnie ?
- Jeszcze nie teraz , dobrze ?
Natalia poszła do łazienki się umyć . Mnie przypadło spać w samych bokserkach .
Objąłem Natalię ramieniem , a ona położyła głowę na mojej piersi . Czułem szczęście wychodzące z każdej mojej części ciała . Mogłem w końcu z nią być . Nie muszę już nic udawać .

Zaspaliśmy . Wszyscy . Szybo wsiedliśmy w samochód i jedząc po drodze śniadanie jechaliśmy an trening . Na szczęście nie byliśmy ostatni . Nie było jeszcze Ronaldo . Już prawie zdążyliśmy się przebrać , kiedy Cris wpadł do szatni i krzyknął :
- Żenię się .!
- Ciebie już do końca pojebało ? - odpowiedział mu Casillas - Ledwo ją znasz .
- Znam ją dłużej niż myślisz .
- A co z tą ... Irką ?
- To było tylko chwilowe .
- Poruchać i zostawić ?
- Mniej więcej ...
Wszyscy zaczęli się przepychać i składać mu gratulacje . Natalia spojżała na mnie z pytającą miną .
- Co jest ?
- Nie mam co ubrać na ślub .
- Niech ci będzie . Kupimy coś .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Następny rozdział w środę , ale pod warunkiem , że będzie 6 komentarzy . ;)

środa, 4 września 2013

Rozdział 30

Znowu przerwa . Znowu nic . Znowu to durne siedzenie i nic nie robienie . Muszę sobie znaleźć jakieś hobby . Tak , to będzie dobre . Może ... będę rysować .
Wyszłam do najbliższego sklepu i kupiłam blok A4 , komplet ołówków i kredki . W domu Ramosa rozłożyłam blok na biurku i już miałam zacząć , ale nie wiedziałam co narysować . Zastanawiałam się nad jedną z opraw Ultrasów , ale to chyba za trudne . Postanowiłam improwizować . Mój pierwszy rysunek ... dla mnie piękny . O ! Akurat Segio wrócił z treningu .
- Ramos .! Słuchaj , jak ci się podoba ?
- A kro to rysował ?
- Najpierw powiedz jak ci się podoba .
- Jeśli przyniósłby to syn Ronaldo , albo córka Fabio to powiedziałbym , że piękne .
- Miło . - obrażona wróciłam do pokoju .
Muszę chyba znaleźć inne hobby ... ale co ? Zrozumiałam juz , że rysować nie umiem , a że śpiewać też nie to sama wiem . A może ...
- Sergio , co dzisiaj na obiad ?
- Chyba znowu coś zamówię .
- NIE .!
- Co ci się stało ? Najpierw ten dziecięcy rysunek , teraz to ...
- Dziecięcy rysunek ?! Ja to narysowałam
- Ups . Przepraszam , nie wiedziałem ... nie chciałem ...
- Nie szkodzi . Przyzwyczaiłam się do rozczarowań . A na obiad to ja bym chciała coś ugotować .
- No okej , ale co ?
- Nie wiem . Co jest łatwe i przyjemne w pracy ?
- Pasta .
- A coś innego ?
- Zupa .
- To niech będzie pasta .
Znowu zawitałam w tym samym markecie . Tym razem wychodziłam z pomysł na spaghetti bolognese i makaronem . Weszłam do kuchni i kompletnie nie wiedziałam od czego zacząć .
- Sergio .!
- Co jest kochanie ?
- Pomóż .
Wyjął garnek i kazał nalać mi do połowy wody i wsypać trochę soli . Postawiłam to na gaz i czekaliśmy aż woda się zagotuje . Potem Sergio włożył makaron . Zadbał o to , żebym kolejny raz nie wylądowała w szpitalu , albo nie zrobiła sobie krzywdy . Zadzwonił dzwonek do drzwi . Hiszpan poszedł otworzyć , a ja zabrałam się za sos . Z tyłu opakowania wyraźnie pisało co mam robić , więc nie potrzebowałam już pomocy . Po chwili do kuchni wszedł Cristiano z Iriną .
- Co tu tak ładnie pachnie ?
- Natalia gotuje .
- Nie przeszkadzamy ?
- Nie , skąd . Zjecie z nami .
Podałam makaron na okrągłe półmiski i polałam sosem z torebki . Trochę posypałam potartym serem i mogłam Podać danie na stół . Mam nadzieję , że nie wyczują ani sosu ani debiutu w kuchni . Spaghetti było całkiem niezłe , choć jadałam lepsze , ale Sergio wyraźnie bardzo smakowało .
- Przepyszne . - powiedział Cris gdy skończył jeść
- Dzięki .
- Ej , może wybierzemy się w czwórkę do kina ?
- Eee ... Chętnie , ale ja i Natalia nie ...
- Rozumiem , ale może tak po przyjacielsku ?
- Irina , powiem szczerze . Mesut się wścieknie jak się dowiem , że my coś ten teges ...
- To może chociaż jakiś film w domu ?
- To co ? Idę po popcorn ?
Wyszłam z domu a za mną Cris , choć wyraźnie powiedziałam , że trafię sama . W końcu w tym sklepie byłam już dzisiaj dwa razy .
- Natalia , chciałem z tobą pogadać . - spojrzałam na niego wyczekująco - To dziecko ...
- Było dzieckiem Mesuta . - dokończyłam za niego
- To dlatego Marcelo ...?
- Nie . Konkretnie chodziło o to , że wykorzystał mnie kiedy ja byłam pijana , choć nie wiem czy on nie był w tym samym stanie . Jak mi to opowiadał to się zarzekał , że nic nie pamięta ...
- Szkoda dzieciaka , mógłby być taki  jak tata .
- Ale Isco ...
- Marcelo nieźle się wkurzył, nie ?
- Taa ... Ale czemu ? Przecież to nie jego ?
- Może chodziło o ciebie ? Może myślał , że znowu wylądujesz w szpitalu ? Chciałem z nim pogadać , ale on nie chciał .
Marcelo się chyba o mnie martwił ... On , który wyrzucił mnie z domu , się o mnie martwił ...
- A kiedy wracasz do pracy ? - zapytał po chwili
- Jak dobrze pójdzie to może nawet pojutrze
Wróciliśmy do domu z dwiema paczkami popcorn'u . Włączyliśmy 'The ring' . Momentami przytulałam sie do Ramosa jak do swojego chłopaka . Ale przecież ja kręcę z Mesutem i nadal coś czuję do Marcelo ... To wszystko jest głupie .

Następnego dnia wstałam stosunkowo wcześnie i przygotowałam śniadanie . Może nie była to jakaś rewelacja , ale kanapki z szynką i roztopionym serem są ... fajne .Ramos jak się obudził i zszedł do kuchni to nie narzekał tylko popatrzył zdziwiony i zjadł bez słowa . Miło . W domu tak dziwnie samemu . A tym bardziej w nie swoim . Czekałam na Sergio aż wróci z treningu .

*Sergio*
- No weeeeeź .! Chodź idziemy .!
- Nie . Natalia nie będzie zadowolona jak będzie pół nocy sama .
- To ją też zabierz .
- 'To ją też zabierz' - powiedziałem ironicznym tonem - jebnął cię ktoś kiedyś ?
- Mogę z nią zostać , a ty idź . - powiedział Mesut
- Widzisz ? To idziemy . O 21 po ciebie przyjadę . Nie patrz tak na mnie , taksówką .
Ja i Ozil pojechaliśmy do mnie do domu . W kuchni nikogo nie było . W sypialni Natalia spała , na kanapie , przed włączonym telewizorem .
- To co z nią robimy ?
- No nie wiem , trzeba ją chyba zanieść do sypialni ...
Niemiec wziął ją na ręce i powoli zaniósł do sypiali na górze . Ja się przebrałem i czekałem na Crisa . Równo o 21 był pod domem . Powiedziałem jeszcze raz Mesutowi , żeby zajął się Natalią , a ja wrócę nad ranem .

*Natalia*
Obudziłam się wyjątkowo wcześnie . Na zegarku była dopiero 6:30 . Odwróciłam sie na drugi bok .
- CO TY TU ROBISZ ?! - wrzasnęłam na śpiącego wciąż Niemca
- Co ? Nie krzycz .
- Co ty tutaj robisz ? Jestem nadal u Sergio , tak ?
- Tak , tak , u Sergio . Ja tu po prostu ... ciebie pilnuję . Może to troche głupio brzmi ...
- A gdzie jest Sergio ?
- Na imprezę dzisiaj szli .
- A ty tutaj całą noc ... nie z nimi ... Awwww ...!
Przytuliłam chłopaka i zeszliśmy na dół zjeść śniadanie . Przygotowałam kanapki z szynką i pomidorem . Przy jedzeniu trochę się powygłupialiśmy , on karmił mnie , ja jego ... W momencie , kiedy wkładałam kanapkę do ust Mesuta , wszedł Sergio . Procenty wyraźnie dały mu się we znaki .
- To wy już ze sobą oficjalnie czy jak ?
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
W końcu 'coś' wyszło .! Mam nadzieję , że wam się spodoba .
Mesuta mi sprzedali do Arsenalu , ale ja tego uwzględniać nie będę . Za dużo planów na dalszą część bloga , żeby teraz zmieniać .
Następny rozdział w sobotę . ;)

rysunek Natalii