- Eee ... Blady ?
- O , jak miło . Nie spodziewałem się , że tak szybko zadzwonisz .
- Szybko gadaj czego chcesz .
- Jaka pyskata ... A może tak magiczne słówko ?
- Czary-mary , hokus-pokós , mów.
- Ehh ... no dobrze .
- Więc ?
- Spotkajmy się pod starą fabryką lalek na przedmieściach na południe od centrum to wszystko ci wyjaśnię , ok ?
- A nie mógłbyś mi powiedzieć o co chodzi ?
- Ależ ty się powinnaś doskonale domyślać o co mi chodzi .
Rozłączył się w najmniej odpowiednim momencie naszej rozmowy . Wyszłam z hotelu i wsiadłam w pierwszą taksówkę .
- Do fabryki lalek na przedmieściach .
- A czego tak urocza panienka chce szukać w tak obskurnym miejscu ?
- Nie pańska sprawa . - wyjęłam z torebki 200 euro - Tyle wystarczy ?
- Już jedziemy .
No bo co mi się tam może stać ? Co ten psychopata może mi zrobić ? Tak teoretycznie nic złego , ale nie znam gościa i szczerze mówiąc nie wiem do końca czego mogę się spodziewać . "Jeśli cię nie będzie to komuś bliskiemu może stać się krzywda." - tylko komu ? Kogo miałam na świecie bliskiego oprócz moich kochanych rodziców i Irki , którzy prawdopodobnie słodko sobie śpią w Polsce , w ogóle nie zdając sobie sprawy z tutejszych problemów . Ale zaraz ... Raul . Jemu nie może się nic stać . Nie pozwolę . Ale jeśli to ja mam cierpieć ... Co też mnie czeka za około 5 minut ? Gwałciciel ? Seryjny zabójca ? Albo może ktoś pokroju piły , kto lubi patrzeć jak ktoś cierpi ... ale ja nikomu nic złego nie zrobiłam . No dobra , nie mówię teraz o Marcelo . Może nie warto ryzykować ? Może odeślę Raula do jego domu i wszyscy będą bezpieczni ?
- Wracamy .
- Co ? Przecież ...
- WRACAMY .!
- Okej ...
Kierowca zawrócił , ale przy okazji zdążyłam spostrzec , że patrzy na mnie jak na idiotkę , ale w końcu dostał swoje pieniądze ...
- Dzięki , wysiadam .
Wysiadając rzuciłam mu jeszcze piątką . Niech chłopak ma .
Poszłam do jednego z wyższych hoteli i poprosiłam o pokój . Dwa pomieszczenia , w tym łazienka i tyle wystarczy . Zostawiłam "bagaż" i poszłam na dach . Była już noc , a ja zaczęłam krzyczeć jak opętana . Nikt nie wiedział , że to ja , nikt nie wiedział gdzie jestem , nikt nic nie wiedział . Podeszłam do krawędzi budynku . Strasznie wysoko . Przeszły mnie ciarki . Co by było gdybym spadła ? Bardzo by bolało czy może nic bym nie czuła ? Zrobiłam jeszcze jeden mały kroczek do przodu . Jakie to uczucie lecieć ?
Ale czy jest powód ? Moje życie aż tak bardzo nie ma sensu , że mam się zabić ? Rodzice , Irka ... Ale oni są daleko w Polsce .
W mojej głowie toczył się spór myśli . Nie wiedziałam czy mogę ufać sobie .
Czy cokolwiek ma sens ? Mesut mnie zdradził , jakiś psychopata czyha na życie moich bliskich jeśli do niego nie pojadę ... A co jeśli nie będę miała jak do niego pojechać , bo będę nieżywa ? Da sobie spokój ? Jeszcze tylko jeden krok i pozbędę się problemów i rozczarowań raz na zawsze . Jeden krok ...
- Nie skacz .!
No tak , ochrona . Że niby nikt miał mnie nie słyszeć ?
- Nie może być tak źle . Nie skacz . Będzie dobrze .
- Dobrze ? Jak ? Nigdy mu tego nie wybaczę .
- Ale przecież nie musisz go widywać .
- Ja z nim pracuję . A chyba nie uważa pan , że zrezygnowałabym z pracy lekarza klubowego .
- Oczywiście , że nie , ale przecież dużo samców chodzi po tym świecie .
- Tak , jednego ja zraniłam , a drugi mnie . Sprawiedliwość , co nie ?
- Nie wątpię , ale wszystko się ułoży .
Jeden krok , Natalia . Tylko jeden . Na co czekasz . Jeszcze cię stąd zgarną , a taka okazja się nie powtórzy .
Zrobiłam to .
Wiatr plątał mi włosy . Nie słyszałam nawet swojego krzyku . A może nie krzyczałam . Nagle ... Nicość . Zero zmartwień , zero bólu , zero stresu , zero myśli . Czyli to nazywają rajem . Nie ma tu nikogo . Pustka raz na zawsze ...
*Marcelo*
- Uspokój się , ona nie żyje .
- Jak mam się kurwa uspokoić ?!
- Po prostu to zrób , dla niej , dla mnie .
- Sergio , ty nic nie rozumiesz .
- Wiem tyle , że ją nadal kochasz .
- Skąd ?
- To widać . Kiedy trafiona piłką kopniętą przez Isco poroniła to ty rzuciłeś się na niego niczym psychopata , na ślubie miałeś wręcz zabić Mesuta wzrokiem , a po tym co jej zrobił to wolę nie wspominać .
- Oko nadal boli , ale to nic ...
- Kiedy chodzi o Natalię , jesteś nieobliczalny . On już drugi raz od ciebie dostał .
- Ale za pierwszym nie musiał leżeć w szpitalu ...
- Przez dwa tygodnie . Słuchaj , jutro pogrzeb . Przyjadę po ciebie .
- Ni ma potrzeby .
- Sam tam nie dasz rady zajechać ...
Następnego dnia ...
- Seksowanie wyglądasz .
- Nie mam humoru .
- Nie przesadzaj . Nawet Irka będzie .
- Serio ?
- No ... Załatwiła salę na stypę .
Byliśmy tam jako jedni z pierwszych . Natalia była złożona w białej trumnie i otoczona bukietami czerwonych róż . Ubrana w ślubną sukienkę .
- Czemu tak wygląda ?
- Sama tego chciała .
Ramos pokazał mi kartkę , którą trzymała w ręku :
To koniec , chcę się zabić .
Wybaczcie mi wszyscy jeśli was nie zdążyłam przeprosić .
Pochowajcie mnie w sukni ślubnej .
Będę wieczną panną młodą .
Wokół mnie niech będzie wiele bukietów czerwonych róż .
To je uwielbiam najbardziej .
A trumna niech będzie biała .
Resztę wy ustalcie .
Niech całość nie trwa zbyt długo , nie chcę rozgłosu .
Niech nasze ostatnie pożegnanie będzie skromne , ale wspaniałe .
Kocham was wszystkich .
Natalia <3
- A to kazała mi przekazać tylko i wyłącznie tobie . Przysięgam , że nie czytałem .
Podał mi kopertę .
Marcelo , wiedz , że cały czas cię kochałam
Bardziej niż to sobie wyobrażasz . <3
Do moich oczu napłynęły łzy . Chciałem się stamtąd jak najszybciej wydostać . Dołączyć do niej . Niech połączy nas wieczna miłość na tym drugim świecie . Niech ona będzie blisko mnie . Nich ją zobaczę , jej uśmiech , jej błyszczące oczy ... ją .
- Co ty odwalasz .
- Idę się zabić . Pochowajcie mnie obok niej - odpowiedziałem obojętnym tonem .
- A twój syn ?
- Matkę też ma .
Odszedłem . Ktoś próbował mnie jeszcze zatrzymać , ale mój umysł wyłączył się na wszelkie bodźce z zewnątrz .
Poszedłem na jedną z tych ciemnych uliczek , na której można spotkać dziwnych typów .
- Czego tu szukasz ?
- Sprzedajesz narkotyki ?
- Tak , bo co ?
- Sprzedaj mi śmiertelną dawkę czegokolwiek .
- Jesteś za dobrym piłkarzem , stary .
- Znajdę sobie kogoś innego ...
- Dobra , niech ci będzie . Płacisz stówę .
- Pomożesz mi ? - Pokazałem mu moje ręce , które trzęsły się bardziej niż kiedykolwiek
- To będzie 110 euro .
Dałem mu kasę , a on wyciągnął strzykawkę i załadował mi wprost do żyły . Poczułem ukłucie , a potem odleciałem . Przed śmiercią usłyszałem jeszcze czyjś załamany głos . Chyba go znałem , a potem już nie czułem nic .
- Natalia ? Natalia ? - Moja podświadomość chyba oszalała . - Natalia ? ...
- Ktoś mnie woła ? - usłyszałem jej głos , a potem zobaczyłam jasne światło i pełno półprzeźroczystych , unoszących się postaci , ale tylko jedna mnie zainteresowała .
Zobaczyła mnie , a ja ją . Uśmiechnęła się i przybliżyła się w moim kierunku .
- Jesteśmy w raju ?
- Jakkolwiek to się nazywa to mogę to nazwać swoim własnym rajem .
- Czeka nas cała wieczność ...
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Mam nadzieję , że ostatni rozdział się spodobał . Dziwne uczucie kończyć bloga , taka pustka ...
Dziękuję wam za niecałe 5 tys. wyświetleń , za wszystkie komentarze dodające mi wiary w te opowiadanie i za to , że ktoś to w ogóle czytał .
JESTEŚCIE NAJLEPSI .! <3
http://confianzayestsmuerto.blogspot.com/
http://confianzayestsmuerto.blogspot.com/



