Marcelo zasnął u mnie w szpitalu . Około 6 rano przez wszystkie sale przeszła pielęgniarka . Jak zobaczyła mojego gościa to zrobiła strasznie dziwną minę . Na mnie się popatrzyła tak jakbyśmy tej nocy nie wiadomo co robili , a przecież nawet nie byliśmy razem . Marcelo jeszcze spał i nie wiedział że pielęgniarka się na niego patrzy .
- Ej , śpiochu .
- Co się dzieje ?
Gdy zobaczyłam jego minę po pobudce myślałam , że umrę ze śmiechu . Kilka włosów przykleiło mu się do czoła , a ja delikatnie je odgarnęłam . Chłopak zauważył pielęgniarkę i chyba zrozumiał , że trzeba trochę poudawać .
- Odwiedziny się skończyły kilkanaście godzin temu , a kolejne zaczynają się dopiero za dwie . Mylę się ?
- Chyba nie .
- Więc co pan tu robi ?
- Przyszedłem odwiedzić narzeczoną . - trochę zdziwiło mnie to , bo myślałam , że będziemy grać po protu parę .
- O której ?
- A co ja jestem na komisariacie ?
- Na komisariacie może dopiero pan być jak wezwę policję i zgłoszę włamanie do szpitala .
- Spokojnie proszę siostry .
- Daję wam 5 minut na pożegnanie się . Potem tu przyjdę i ma pana tu nie być . Polecam wyjście drzwiami na prawo . Mało ludzi tamtędy chodzi .
Marcelo szybko wstał z krzesła . Spojrzał na zegarek i chyba sam nie wierzył własnym oczom .
- Bezczelność . Tak wcześnie ludzi budzić .
- Musisz iść . Inaczej będziesz miał problemy .
- Nie przejmuj się moja narzeczono .
- Fajnie wiedzieć . Ale ja nie chcę , aby mój narzeczony wylądował na komendzie .
- Niech ci będzie .
Na pożegnanie pocałował mnie w czoło . Było to bardzo przyjemne choć wiedziałam , że nic nas nie łączy . Zastanawiało mnie skąd wiedział gdzie leżę . 'Irka' pomyślałam . Było to całkiem logiczne , bo wieczorem rozmawiałam z nią ponad godzinę , ale skąd miał kontakt z Irką . Trochę skomplikowane ... I w tym momencie zadzwonił telefon .
- Jak się czujesz ?
- Jakoś .
- Jak to jakoś ? Dzisiaj do ciebie przyjeżdżam .
W momencie kiedy chciałam coś powiedzieć , rozłączyła się . Przyszła do mnie 5 minut po rozpoczęciu odwiedzin . Weszła do pokoju z wielką paczką .
- Co to ma być ?!
- Nie rycz .! Prezent .
- Nie ryczę . Po co ?
- Dla choróbki . PS . Nie ode mnie .
- A od kogo ?
- Otwórz to się dowiesz .
Odpakowałam prezent . Był to kosz z kwiatami i słodyczami . Na kwiatkach była przyczepiona kartka . 'Jeszcze cię kiedyś odwiedzę . Zdrowiej .' Domyśliłam się , że chodzi o Marcelo , ale nie powiedziałam tego przyjaciółce . Po chwili pielęgniarka weszła do sali .
- Jak nie chłopak to przyjaciółka ...
- Jaki chłopak ? - Irka spojrzała na mnie znaczącym wzrokiem .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Ta dam .! Jest se rozdział . Zasmuciła mnie mała ilość komentarzy pod poprzednim ... ;c
podoba mi się, ale mogłabyś pisać dłuższe rozdziały ;c
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, właśnie pojawił się 3. rozdział ;) http://i-will-miss-you-forever.blogspot.com/2013/06/rozdzia-3-on-mnie-zdradza.html
jak zawsze świetny. :)
OdpowiedzUsuńhttp://madridistaloveforever.blogspot.com/ zapraszam do mnie na 9. :) :****
Wybacz, że dopiero teraz komentuję.
OdpowiedzUsuńJednak wszystko co musiałam poprawić w szkole jest już zaliczone, więc będę tu na bieżąco ! ;*
Ooo... Marcelo słodziaczek *-*
Nieźle wyjechał z tą narzeczoną xD
Czekam na dalszy przebieg akcji.
P.S. Dodaj dłuugi ! :))
Pozdrawiam i z weną. U mnie nowy:
http://amor-espanol.blogspot.com/
faktycznie, pielęgniarka brzmiała jakby dorabiała sobie pracując na komendzie :o powinna przymknąć oko a nie..
OdpowiedzUsuńnarzeczono *-* hahhaha coś sie kroi xD
zapraszam do siebie na te-quiero-para-siempre.blogspot.com ;>
Świetne jak zawsze !!! Jak ty to robisz ???? :3
OdpowiedzUsuń