Na szczęście udało mi się ogarnąć i na 30 minut przed meczem wyszłyśmy z pokoju . Nie wyglądałam jak jakieś bóstwo , ale nie było najgorzej . Cały czas wspominałam mój sen . W końcu wpadłam na jakiegoś przechodnia , co zdawało się nieuniknione .
- Patrz jak chodz ... to znaczy przepraszam .
- Nie musisz przepraszać maleńka . Widzę , że wy też na mecz .
- Tak ... Znamy się ?
- Chyba nie , ale możemy się poznać .
Popatrzałam wymownie na Irkę , a ona parsknęła śmiechem . Po pewnym czasie rozmowy dowiedziałam się , że chłopak nazywa się Raul . W ogóle nie przypadł mi do gustu i mojej przyjaciółce najwyraźniej też . Był dosyć wysoki i to był chyba jego jedyny plus . Miał rudawe włosy , krzywy nos i dziwny kształt szczęki (nie pytajcie dlaczego , tak po prostu) . Przy wejściu na Bernabeu na szczęście okazało się , że on ma miejsce na innym sektorze . W myślach tańczyłam z radości .
Mecz się zaczął podobnie do tego w moim śnie . Gola strzelił Ronaldo . A na początku drugiej połowy na rozgrzewkę wybiegł Marcelo , ale nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi . Był cały skupiony na wykonywanych ćwiczeniach . 'Szkoda , że sny się nie spełniają' pomyślałam . Mecz się zakończył remisem 2:2 . Z jednej strony byłam szczęśliwa , a z drugiej niezbyt , bo wychodząc z hotelu w głębi duszy miałam nadzieję , że sen się spełni .
Z Irką dość późno opuszczałyśmy stadion . Przy wyjściu było niezbyt wielu ludzi . Ja oczywiście musiałam mieć ogromnego pecha . Kopnęłam w coś i upadłam uderzając głową o krawężnik . Straciłam przytomność . Kiedy się obudziłam zobaczyłam nade mną Marcelo , Irkę i klubowego lekarza Realu .
- Nic ci nie jest ? - zapytał lekarz
- Nie wiem . Chyba nie . - próbowałam wstać , ale poczułam taki ból w głowie , że postanowiłam jednak , że tego nie zrobię
- Nie wstawaj .
Dotknął ręką mojej głowy . Kiedy ją podniósł do góry zobaczyłam krew .
- To moje .
- Na 99% . Z palca by tyle nie poleciało .
- O Boże ...
- Spokojnie . Zawieziemy cię do szpitala i tam cię zaszyją . Poleżysz z tydzień , może dwa na sali .
- Może dwa ?! Za tydzień jest przecież mecz .
- Spokojnie . Zdrowie ważniejsze .
Poszedł zadzwonić po karetkę , a ja usiadłam z pomocą Marcelo i Irki . Moja przyjaciółka mrugnęła do mnie i najprawdopodobniej udała się do pokoju hotelowego . Pewnie chciała mnie zostawić samą z chłopakiem .
- Bardzo cię przepraszam . To moja wina ...
- Jak to ?
- Przez moją nogę się potknęłaś .
- I przez ciebie nie zobaczę następnego meczu .
- Jak powiedział lekarz , zdrowie ważniejsze .
- Tak w ogóle to Natalia jestem .
- Marcelo .
- Wiem .
Po około 10 minutach przyjechała karetka . Zabrali mnie do szpitala i natychmiast przeszłam prześwietlenie czaszki . Wstrząśnięcia mózgu nie mam . Wypuszczą mnie za 10 dni . Mecz zobaczę chyba tylko na powtórkach , bo w tym telewizorze jaki mam na sali nawet wiadomości nie da się zobaczyć . Około 00:00 usłyszałam męski głos szepczący mi coś do ucha . Nie wiedziałam czy mam się bać czy cieszyć . Szczerze mówiąc to trochę się bałam . Odwróciłam się całym ciałem bo nie byłam w stanie ruszać głową .
- Co ty tutaj robisz ?
- Ciii ... Bo jeszcze mnie usłyszą . Nie umiem tak . Musiałem cię odwiedzić .
- Obydwoje będziemy mieli przechlapane .
- Nie marudź już tak .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Trochę weny na ten rozdział nie miałam , ale mam nadzieję , że wam się podoba . W następnym dowiecie się kto przyszedł do Natalii . Napiszę go .. Może w poniedziałek .
jest świetny ! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję . ;*
UsuńFajne :)
OdpowiedzUsuń