- Halo .! Tu Ziemia .! - pomachał mi ręką przed twarzą facet , który prowadził kurs
- Przepraszam .
Myślałam o wczorajszym dniu . O rozmowie z Mesutem . Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć . Jeszcze ten Thiago . Co jak co , ale trzech facetów to za dużo . Moje serce należy do Marcelo , ale pozostali dwaj mieszają w moim umyśle jak nikt inny . Dlaczego nie zostałam zakonnicą ?!
Na szczęście pierwszy dzień kursu dobiegał już końca . Była to lekcja zapoznawcza . Zapamiętałam jedynie dziewczynę o imieniu Isabel , która wydawała się nieśmiała i bardzo zamknięta w sobie i zabawnego Raula . Wiedziałam też , że ten co prowadzi kurs nazywa się Diego . Może później poznam resztę . Lub wcale .
Po zajęciach Raul podszedł do mnie .
- Ty zawsze jesteś w innym świecie ? - chyba wszyscy widzieli , że byłam nieobecna
- Nie zawsze ...
- Coś się stało ?
- Można tak powiedzieć .
- Nie przejmuj się , nie był ciebie wart .
- Ale ja nie zerwałam z chłopakiem .
- O , przepraszam . To w takim razie nie chcę wnikać .
- I dobrze robisz .
- Nie może być aż tak źle . Może na polepszenie humoru kupię ci sorbeta ?
- Serio ? - powiedziałam ironicznie .
- Tak . Kolega mi mówił , że tu gdzieś niedaleko są naprawdę dobre . I różne smaki . Truskawkowe , jagodowe , pomarańczowe , wiśniowe ... - w tym momencie przestałam go słuchać - To jak ?
- Nie chcę żebyś za mnie płacił . Praktycznie się nie znamy .
- Kilka euro mnie nie zbawi . A szczególnie jeśli mam poprawić komuś humorek . - przystanęłam i tylko na niego patrzyłam - No chodź już i nie marudź . - pociągnął mnie za rękę
Wzięłam truskawkowego . Gadaliśmy tak cały czas . Raul był naprawdę sympatyczny , miły i w ogóle ... Był inny niż np. Thiago . Zdawało mi się , że nie chce czegoś więcej tylko kogoś , z kim mógłby milej spędzić te 3 tygodnie . Po pierwszym dniu znajomości już go bardziej polubiłam . Jak dotąd był jedyną normalną osobą jak dla mnie . Gdyby nie fakt , że mieszka w Sevilli to utrzymałabym z nim kontakty chyba nawet do śmierci . Oczywiście nie jako chłopak tylko przyjaciel .
Raul odprowadził mnie do hotelu . Na dole była restauracja , a ponieważ była pora obiadowa zaprosiłam go na posiłek .
- Nie stać mnie na taką miejscówkę .
- Ale mnie stać . - spojrzał na mnie zdziwiony - Nie patrz się tak . Ja stawiam .
Skromnie zamówił to co było tańsze , a ja się tym nie przejmowałam . Kurczak był naprawdę bardzo smaczny , ale mój skurczony żołądek nie zmieścił całego dania . Po południu poszliśmy jeszcze na spacer , aż w końcu wylądowaliśmy u niego w hotelu . Nie był to co prawda taki luksus jak u mnie , ale najgorzej też nie było . Pokój przypominał mi moje mieszkanie w Polsce . Kilka szafek , łóżko , łazienka i skromne dodatki .
Rozmowa z Raulem tak mnie wciągnęła , że nawet nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno .
- Słuchaj , musiałabym już iść .
- Serio musisz ? Tak fajnie mi się z tobą gada , że zapominam o tym nudnym facecie co go będziemy oglądać przez następne 14 dni .
- Muszę . Mój chłopak się będzie martwił .
- Nie chcę się wtrącać w nie swoje sprawy , ale jak się nazywa ?
- Marcelo Vieira - Raul zamarł
- Żartujesz ?
- Nie , nie żartuję . A co ?
- Po prostu nie wierzę , że tak normalnie można pogadać z osobą z wyższych sfer .
- Jakie wyższe sfery ? Jestem z Polski człowieku . Po raz drugi jadłam w drogiej restauracji , a w moim dzieciństwie też nie było najlepiej . - łzy napłynęły mi do oczu
- Natalia , spokojnie . Nie chciałem . Przepraszam . -przytulił mnie
- To nie twoja wina . To ja przepraszam , bo masz ślad mojego tuszu na koszulce .
Ogarnęłam się szybko w łazience . Szkoda , że nie miał jakiegoś tuszu tak na wszelki wypadek .
- Nie patrz na mnie - powiedziałam kiedy wyszłam
- I tak na pewno pięknie wyglądasz , kochanie .
- Ej , ej . Nie zapominaj , że ja mam chłopaka .
- Spokojnie skarbie . Wiem , że i tak nie wygram .
Całą drogę do mojego hotelu zachowywaliśmy się jak para , chociaż oboje nie mieliśmy nadziei na coś więcej . Niektórzy ludzie na nas dziwnie patrzyli , niektórzy normalnie , a jeden facet nawet szepnął mi na ucho 'szczęścia' . Jak powiedziałam o tym Raulowi to znowu mieliśmy powód do śmiechu . Odprowadził mnie pod same drzwi pokoju , choć ja powtarzałam mu kilka razy , że wystarczy tylko pod drzwi hotelu . Na pożegnanie uściskał mnie i pocałował w policzek .
- Do jutra kochanie
- Pa pa skarbeńku
Chwilę tylko rozmawiałam z Marcelo . Byłam za bardzo zmęczona . W tych samych ubraniach padłam na łóżko i natychmiast zasnęłam .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Uwaga , Uwaga .
Wyjeżdżam na wakacje do Włoch i raczej do 25.07 (czwartek) nic nie dodam . Zaraz po powrocie spróbuję coś napisać . Może uda mi się złapać łączność z internetem , ale nie liczcie na długą notkę . Na wasze blogi zajrzę najprawdopodobniej dopiero po powrocie i nadrobię wszelkie zaległości w czytaniu i komentowaniu . Wam również życzę udanych wakacji . ;D
Pozdrawiam . ;*
Fajny rozdział! Lubię tego Raula xD
OdpowiedzUsuńJest bardzo sympatyczny ;)
O, jak fajnie! Miłego wyjazdu życzę :3
Odpoczywaj i wróć z nowymi pokładami weny!
Pozdrawiam,
Reasy :*
super rozdział <3 zresztą jak zawsze :)
OdpowiedzUsuńRaul wydaje się być spoko chłopakiem ;p
udanych wakacji! :)
pozdrawiam ;*
Super rozdział <3
OdpowiedzUsuńUdanych wakacji życzę,pozdrawiam i zapraszam do mnie
http://wiecejnizprzyjazn.blogspot.com/ ;*
<33333 Boski rozdział <33333
OdpowiedzUsuńRaul jest fajny i mam nadzieję, że zostaną z Natalią przyjaciółmi :D
Życzę Ci udanych wakacji (Włochy... nawet nie wiesz jak bardzo Ci zazdroszczę <3 Ja tam byłam przez niecały dzień, ale się po prostu zakochałam :D )
Po powrocie zapraszam do siebie: http://es-todo-sobre-el-amor.blogspot.com/
Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger http://tonieplakaty.blogspot.com/ .
OdpowiedzUsuńRozdział ciekawy z niecierpliwością czekam na następny rozdział :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :D
rozdział świetny ;)
OdpowiedzUsuńRaul jest naprawdę spoko, taki miły ;)
udanego pobytu, ja wczoraj wróciłam, a więc u mnie dalsza część z Messim, zapraszam
http://football-i-inne-imaginy.blogspot.com/2013/07/34-leo-messi-cz3.html