*Mesut*
Następnego dnia nie wytrzymałem . Musiałem odwiedzić Natalię . Drzwi do domu Sergio były otwarte . Pomyślałem , że przyjaciel nie obrazi się jak sam wejdę . Słyszałem głosy z kuchni i zaraz się tam skierowałem .
- Sergio , przestań , to już boli .
'Co oni ...' Pomyślałem i wszedłem do kuchni . Zobaczyłem jak Ramos przytula się do Natalii .
- Ej , jak ty ...
- Drzwi były otwarte ...
- Mogę cię pozwać , zginiesz marnie .
- Spójrz w te oczy i powiedz to jeszcze raz .
- Rozumiem , że jesteś innej orientacji i chcesz komuś patrzeć prosto w oczy ... ale dlaczego zawsze ja ?
- No weź , przecież masz tak seksowną pupcię ...
- Dobra , skończ , bo Natalii się odechce .
- Nie przeszkadzajcie sobie , czuję , że z tego będą dzieci .
- Widzę , że ktoś tu humor odzyskał .
- Ja was zostawie samych. Tylko kulturalnie.
Gdy tylko Sergio odszedł , Natalia odwróciła się i poszła do salonu , ja za nią. Usiadła na kanapie , ja obok niej.
- Musisz tak za mną łazić ?!
- Nie denerwuj się tak . Dziecko.
- I dobrze. Nie chce go. Nie rozumiesz , ze gdyby nie ty , to nadal mieszkałabym z Marcelo i może teraz nosiłabym jego dziecko.
- Bardzo cię za to dziecko przepraszam , ale teraz to ty posłuchaj mnie. Kocham cię. Jak urodzisz to wiedz , ze będę cię kochał nadal. Chciałbym wychować z tobą grupkę małych Natalii i małych Mesuciątek, ale widzę ze ty nie chcesz. Powiedz tylko jedno zdanie , a będziemy widywali się tylko na treningach , ale jeśli będziesz czegoś potrzebować to ci pomogę.
Natalii łzy stanęły w oczach. Głupotą było y nie przytulić jej.
- Mesut , chce , żeby on miał ojca. Ale daj mi trochę czasu. Muszę przywyknąć do faktu , że to ty nim jesteś.
- On ? Miałaś już USG ?
- Jeszcze nie , ale czuje , że to jest chłopak. W drugim miesiącu już czuje od środka takie mrowienie jakby kopał. Będzie piłkarzem po tatusiu.
- Ja chce być chrzestnym .!
- Nie podsłuchuj
- Nie podsluchuję , ale ja i twój kochany frajer musimy jechać na trening.
- Ej , ja tez jadę. Dawno mnie tam nie było.
- To szykuj się , ze spotkasz Marcelo.
- Kiedyś muszę ...
*Natalia*
Na biurku czekało na mnie pełno papierkowej roboty . Dwóch nowych piłkarzy przeszło testy medyczne , nowy uraz Alonso , przeciążenie jednego z nowych i dziwne bóle w łokciu Pepe . Po prostu żyć , nie umierać . Kiedy Ancelotti dowiedział się , że wróciłam to zaraz wezwał mnie do siebie .
- Jak tam dziecko ?
- Jak na razie wszystko dobrze .
- Będzie Mesut Junior czy Natalia Junior ?
- Mam przeczucie , że to chłopak
- Może będzie nowy mediapunta .
W tym momencie piłka poleciała prosto we mnie i trafiła w brzuch . Zakręciło mi sie w głowie i upadłam na murawę . W jednej chwili wokół mnie pojawiła sie wielka plama krwi . Czyżby dziecko ... a ja już się z nim oswoiłam . Już czułam ... ja ... rozpłakałam się . Nadal siedziałam we krwi , która stale ze mnie wypływała .
- Ja cię kurwa zabiję . - wrzasnął Marcelo i podbiegł do jednego z nowych , który sie chyba nazywał Isco .
Sergio przybiegł do mnie natychmiast i przytulił do siebie . Marcelo był niemal tak wściekły jak wtedy , gdy przyłożył Mesutowi . Ale dlaczego ? Przecież to nie było jego dziecko , a matka nie była jego dziewczyną .
Brazylijczyk zdążył wymierzyć trzy ciosy , ale oko Hiszpana już lekko opuchło . Pepe , Ronaldo i Casillas natychmiast obezwładnili go przylegając do ziemi .
Wstałam , wzięłam apteczkę i z łzami w oczach , a ubraniem z krwi nałożyłam na twarz Isco zimny opatrunek .
- Ja przepraszam ... Naprawdę ... Nie wiedziałem ...
W tym momencie przestałam go słuchać . Kolana mi się ugięły . Kolejna osoba , którą straciłam . Marcelo już się trochę uspokoił i wydostał z rąk kolegów .
- Koniec treningu na dziś . - zarządził Carlo - Natalia , zrób sobie znowu trochę przerwy .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Ostatnio kompletnie brakuje mi weny , ale mam nadzieje , że się podoba . ;D
Jeśli myślałyście , że Natalia spokojnie urodzi i będzie wiodła swojskie życie to przepraszam i stwierdzam , że możecie mnie zabić . xd
Nie wiecie może dlaczego na moim blogu są takie dziwne godziny , albo jak to zmienić ?
Następny jak będzie 7 komentarzy .
Rozdział świetny ale nie spodziewałam się takiej końcówki.Pozdrawiam i czekam na następny
OdpowiedzUsuńNo mała .. Dałaś czadu :D
OdpowiedzUsuńSzkoda dzidziusia :( Ale może Natalia wróci do Marcelo <3
Jesteś świetna :3
Rozdział świetny :)
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa co będzie działo się w dalszej części tego opowiadania :d
+ "To już boli...." - Hahahahaha. Dziękuje za tamten dzień <3
Ej, no ale mącisz!
OdpowiedzUsuńNie mów, że straciła dziecko :O
Ja nie wierze, co czytam :/
Dobra, mniejsza o to czyje jest dziecko, ale WHAT ? o.O
Piłka...
Dobrze mówiłam, twierdząc, że piłka to samo zuo :D ;)
Ok, czekam na next!
Pozdrawiam i życzę weny,
Reasy :*
Że niby piłka o.O WTF?! Father and mother...
OdpowiedzUsuńJednak nie będę w to wnikać, ponieważ jak ja w coś wnikam, to zawsze to źle się skończy, więc powiem tylko, że ten blog jest mega crazy, ale to mi się tak strasznie w nim podoba :* Czekam na następny krejzi (w pozytywnym znaczeniu) rozdział i zapraszam do do siebie :*
Całuję Twoja Madridistka :*
Po Isco bym się nie spodziewała ale mniejsza i tak rozdział super i czekam na następny :-*
OdpowiedzUsuńRozdział genialny,że brak słów.świetnie piszesz:-) życzę weny
OdpowiedzUsuń