Mesut wcześniej wrócił do pokoju ode mnie , bo nie byłam aż tak zmęczona . Inni goście też już zniknęli . W końcu ile dni mogło trwać to wesele ? Z grzeczności wolałam nikogo nie pytać . Większość z tych co jeszcze zostali na sali byli niezbyt na tym świecie , lub poza nim , ale nikomu nie chciało ich się zaprowadzić w miejsce , w którym mogliby spać nie wzbudzając podejrzeń innych .
Długo nie narzekałam na brak towarzystwa .
- Czemu taka urocza dama siedzi sama ?
- Dałbyś sobie już spokój ?
- Nie . Dopóki ze mną nie zatańczysz będę cię męczył .
- A co jeśli to nigdy nie nastąpi ?
- Wiesz ... pewnie czeka nas jeszcze nie jedna wspólna impreza .
- Czy sugerujesz , że mam zacząć się wystrzegać twojej obecności ?
- Nie .!
Pociągnął mnie za ręce zmuszając do tego , żebym wstała .
- Sergio .! Ja cię kiedyś uduszę .
- Mam nadzieję , że jednak nie ...
- Przecież ja w ogóle nie umiem tańczyć do takiej muzyki .!
- Weź przestań . Tańce klasyczne nie są wcale takie złe .
- Może jednak . - powiedziałam na tyle cicho , by nie usłyszał
Zaczęliśmy powoli wirować . Kto by pomyślał , że ja , osoba niezbyt zaradna i dość pechowa nie przewróci się , ani nie potknie choć raz w ciągu pięciominutowego utworu . Co jak co , ale ja miałam z czego być dumna .
Ramos nie zwracając najmniejszej uwagi na to , że piosenka się skończyła , a z głośników wypływały już całkowicie inne rytmy nadal obejmował mnie w talii coś tam mrucząc pod nosem . Moje oczy powoli zaczęły się zamykać . Może byłam jednak bardziej zmęczona , niż wydawało mi się chwilę temu .
- Może odprowadzić cię do pokoju ?
- Czemu ?
- Kobieto , ty mi zasypiasz na ramieniu .
- Och . - wyrwało mi się - Przepraszam .
- Nie przepraszaj , nic złego nie zrobiłaś . Chodź , lepiej cię odprowadzę zanim całkiem odpłyniesz .
- Dzięki . - parsknęłam .
Do pokoju weszłam sama , bo Sergio spotkał jakiegoś znajomego , a ja nie miałam już ochoty dłużej powstrzymywać się od zaśnięcia . Jeszcze w windzie zdjęłam szpilki i boso otworzyłam drzwi do pokoju .
Usłyszałam jakieś jęki i stękanie , a potem skrzypienie i kolejną porcję jęków . Natychmiast zapomniałam o tym jaka chwilę temu byłam zmęczona . Trochę przerażona skierowałam się do sypialni , skąd odgłosy dochodziły wyraźniej .
Co jak co , ale tego się nie spodziewałam . W sypialni zastałam Mandy siedzącą okrakiem na Mesucie . Oboje byli nadzy . Nawet nie przejęli się tym , że nakryłam ich na gorącym uczynku . Jak najprędzej wyszłam z hotelu i podążyłam donikąd . Po drodze próbowali mnie jeszcze zatrzymać Ramos i Marcelo , ale nie docierały do mnie żadne argumenty .
Nie wiedziałam jeszcze dokąd idę . Chyba po prostu nie chciałam słuchać swojego mózgu na tyle , by zorientować się o co chodzi .
Więc tak czuł się Marcelo ? Nie , on czuł się prawdopodobnie trochę lepiej , bo po pierwsze nie zobaczył nas na własne oczy , a po drugie nie byliśmy jeszcze oficjalnie zaręczeni .
Mijając kolejne ciemne uliczki natknęłam się na taką , w której stało kilku pijanych mężczyzn .
- Hej , maleńka .
Postanowiłam , że jednak nie pójdę na skróty . Wróciłam na główną ulicę . Usłyszałam tyle , że ktoś za mną idzie i jak najdelikatniej odwróciłam głowę . Dwóch z nich szło za mną . Przyspieszyłam kroku . Po następnych kilku minutach znów się obróciłam . Nie przyspieszali . Może tylko mi się zdawało , że szli akurat za mną .
Skręciłam w kolejną uliczkę i chwilę później dostrzegłam pozostałych dwóch . Gdy się obróciłam ich koledzy byli za mną .
- I co maleńka ? Wiedziałem , że prędzej czy później będziesz nasza .
Pozostawiłam tę uwagę bez komentarza . Było mi już wszystko jedno . Nawet serce nie zaczęło mi szybciej bić .
- Coś z tobą nie tak ?
- Chyba trochę .
Nie sądziłam , żebyśmy mówili o tym samym . Ja miałam na myśli to , że zawsze ściągam na siebie pecha , a czasami nawet na swoich najbliższych . O czym myślał mój rozmówca nie miałam zielonego pojęcia .
- Zazwyczaj laski w takich sytuacjach oblatuje strach . - powiedział jeden z pozostałych chłopaków
- A może ja nie jestem taka jak każda ? - spojrzałam na niego tak , jakbym rzucała mu wyzwanie
- Ej , stary ... Może lepiej zostaw tę dziewczynę w spokoju ... Jakaś dziwna się wydaje .
- Serio boisz się jakiejś zwykłej suki ?
Tego komentarza nie wytrzymałam . Przywaliłam kolesiowi z całej siły pięścią w twarz . Chłopaki natychmiast do niego dobiegli , żeby on na mnie nie napadł , a mnie złapał ktoś z tyłu . Odwróciłam się i zobaczyłam Raula . Nie zdążyłam się go zapytać co on tu robi , bo pierwszy zabrał głos .
- Znikamy stąd .
Posłuszna swojemu przyjacielowi oddaliłam się z nim w stronę głównej ulicy . Jeszcze przez chwilę nie mogłam się odezwać .
- Co ...? Jak ...?
- Nie obiecywałem ci , że cię odwiedzę ?
Nie odpowiedziałam .
- Rzeczywiście , chyba nie ... Ale chyba nie uważałaś , że już nigdy się nie spotkamy ?
Zarumieniłam się , a do moich oczu napłynęły łzy . Przypomniałam sobie w jakim okresie czasu go poznałam .
- Przepraszam . Nie chciałem cie urazić .
- To nie twoja wina .
- Przepraszam .
Objął mnie ramieniem i razem krążyliśmy ulicami Madrytu bezsensownie .
- Jak tam twoje sprawy uczuciowe panno Vieira ?
- Nie jestem panną Vieira .
- Panno Ozil ?
- Nie .
- A jak ?
- Po prostu Parker ?
- Mogę wiedzieć co się stało ?
Opowiedziałam mu w skrócie całą historię kończąc na tym , że wybiegłam z hotelu . Słuchał mnie uważnie ani razu nie wtrącając niepotrzebnych uwag . Nawet nie spytał co robiłam w tamtej ciemnej uliczce . Po prostu wysłuchał mnie tak , jak psycholog wysłuchuje swoich pacjentów . Po zakończeniu mojej opowieści znów zalałam się łzami . Raul jeszcze mocniej mnie przytulił , jakby myślał , że to w czyś pomoże . Nagle coś mi się przypomniało .
- Raul , będziesz na mnie bardzo zły jeśli ci powiem , że muszę coś załatwić i nie możesz mi towarzyszyć ?
- Ale nie wpakujesz się znowu w tarapaty ?
- Nie powinnam , ale znając mojego pecha prawdopodobnie tak się stanie .
- No dobrze ... to do zobaczenia . - pocałował mnie w czoło
Podążyłam do hotelu , w którym wielokrotnie już bywałam , ale tym razem nie po to , żeby tam zamieszkać , lecz w innej sprawie .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Cóż ... opowiadanie dobiega powoli końca , jeszcze tylko jeden rozdział .
Jeśli komuś się bardzo podoba to opowiadanie to zapraszam na drugiego bloga http://confianzayestsmuerto.blogspot.com/
Ostatni rozdział będzie za tydzień .
Pozdrawiam i liczę na jak najwięcej komentarzy . ;*
Uffff to wreszcie nadrobiłam zaległości. Przeczytanie 33 rozdziału trochę mi zajęło.
OdpowiedzUsuńNo ale już. Oba rozdziały bardzo mi się podobają. I już nie mogę się doczekać kolejnego. Szkoda tylko że to będzie już ostatni rozdział :'(
Mesut ty debilu, jak mogłeś?! ;p Kurcze, no musiałaś? Musiałaś? ;D Już wszystko było cacy, cud malina xd Czekam z niecierpliwością na następny rozdział, ale aż boję się co wymyślisz :D Buziaki :**
OdpowiedzUsuńMesut jak mogłeś . Ps świetny rozdział zapraszam do mnie a ty pisz dalej http://cristiano-ronaldo-opowiadania.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńJak on mógł! Co za świnia....
OdpowiedzUsuńMasakra, a miało być tak pięknie...
Ciekawe, co wymyśliła Natalia xD
Chcę to przeczytać, ale skoro ma to być ostatni rozdział, to wolę poczekać.
Pozdrawiam i życzę weny,
Reasy :*