wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 4

Kiedy wysiadłam z taksówki myślałam , że zemdleję . Te przepiękne hotele , budynki i wszystko było niesamowite . Myślałam , że śnię . Kiedy spojrzałam na Irkę , zdawało mi się , że myśli o tym samym . 
- Gdzie najpierw idziemy ? - wyrwałam ją ze 'snu'
- Do jakiegoś hotelu , ale żeby nie było za drogo .
- No raczej . Aż tyle kasy na ten pięciogwiazdkowy hotel nie mam .
Przeszłyśmy z naszymi nie najlżejszymi walizkami kilka ulic , ale nadal nie mogłyśmy znaleźć jakiegoś tańszego hotelu .
- To może gdziekolwiek .
- Jak gdziekolwiek to ja bym chciała w okolicach Santiago Bernabeu .
- Jednak czasami myślisz .
Rąbnęłam Irkę po przyjacielsku , a ona mi oddała . Zaczęłyśmy się tak okładać , aż w końcu jakiś koleś do nas podbiegł , zaczął nas rozdzielać i krzyczeć 'Tranquilo , tranquilo !' . Cokolwiek to miało znaczyć przestałyśmy i powędrowałyśmy dalej nie wiedząc dokładnie gdzie idziemy . 
- Może zapytamy się kogoś gdzie mamy iść ? - zaproponowała Irka
- A wiesz jak ?
- Nie
- No właśnie ...
- Tłumacz Google zawsze pomoże . Wyciągaj twojego iPhona .
- Ty też jednak czasami myślisz .
- A idź ...
Z iPhonem w ręku podeszłam do przechodnia z tłumaczem w ręku . Wybrałam akurat tego faceta , bo szedł z szalikiem Realu na szyi 
- Przepraszam bardzo . Powie mi pan jak dostać się pod Santiago Bernabeu .
- Nie . Zaprowadzę was . Chodźcie , szybko . Dzisiaj ważny mecz . Hala Madrid !
"Kompletnie zapomniałam , że dzisiaj są derby Madrytu" pomyślałam i poszłyśmy za Juan'em . Domyśliłam się , że tak właśnie się nazywa , bo miał to napisane na tyle koszulki . Okazało się , że do stadionu nie było wcale tak daleko . Szliśmy 5 minut i już było widać wejście .
- To tutaj . Tam jest hotel . Warto , ale ceny są jakie są . Chcecie wiedzieć coś jeszcze ?
- Tak ...
- Co takiego ? - Juan zrobił pytającą minę .
- Nazywasz się Juan ?
- A to jest aż takie ważne ?
- Powiedzmy , że tak .
- Tak , nazywam się Juan . Muszę już lecieć , bo zaraz jest zgrupowanie Ultarsów .
Poszłyśmy do hotelu wskazanego przez Juan'a . Jak weszłam do środka to przeżyłam podobny szok do tego co po wyjściu z taksówki . Wielki hol z wiszącym u góry złotym żyrandolem , luksusowa kanapa i telewizor w 'poczekalni' i czysta jak łza podłoga . Irka wpadła na mnie i przypomniałam sobie po co tam weszłam . W recepcji poprosiłyśmy o dwuosobowy pokój . Było to pomieszczenie numer 110 na 5 piętrze . Winda była bardzo podobna do holu . Bardzo jasna i bardzo czysta . A pokój ociekał luksusem . Nie było co prawda osobnych łóżek tylko jedno , ale za to olbrzymie i bardzo wygodne . W wyposażeniu pokoju był m.in. telewizor , toaletka , wifi , telefon do recepcji i stereo . Kiedy zobaczyłam Irkę rozpakowującą się to myślałam , że wpadnę w szał .
- Zaraz idziemy po bilety i na mecz . Jeszcze się nie załapiemy .
- Nie bój się . - wyciągnęła bilety z walizki - Ze mną nie zginiesz .

5 komentarzy:

  1. Hahha - tłumacz Google nigdy nie zawiedzie <3
    Nadrobiłam 4 rozdziały i powiem Ci, że było warto :) Nie mogę się doczekać pojawienia się Królewskich *.* Świetnie piszesz, czekam na następny i zapraszam do siebie na 1. rozdział :)
    http://amor-espanol.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję . Na szczęście tłumacz Google nie jest potrzebny , bo mam prywatne lekcje hiszpańskiego , które też się przydadzą . ;) . Chętnie zajrzę . ;*

      Usuń
  2. świetny jak pozostałe. <3
    zapraszam do mnie na 2 rozdział. (;
    http://madridistaloveforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie pojawił się drugi ;)
    Kiedy następny u ciebie ?
    Pozdrawiam i weny życzę :**
    http://amor-espanol.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny . :) *o* czekam na kolejny . Pozdrawiam xoxo.

    OdpowiedzUsuń