wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 5

- To ja już idę i poczekam na dole .
- Poczekaj , szalika zapomniałaś .
'Jak mogłam zapomnieć szalika ?!' pomyślałam i szybko pobiegłam po niego do walizki . 
- Rusz dupę ! - krzyknęłam do Irki ubierając szalik
- No już . Momencik .
- Bo się spóźnimy !
- Spokoooojnie .
- Chcesz mnie jeszcze bardziej wkurzyć ?!
- A co , już jesteś wkurzona ? Na co ?
- Sama nie wiem . Tak emocje we mnie buzują ...
Mój pierwszy na żywo mecz Realu , i to w dodatki na Santiago Bernabeu . Zastanawiało mnie tylko czy nie eksploduję z nadmiaru emocji . 
- Mogę tak iść ? - zapytała Irka wyskakując zza ściany w czarnych dżinsach , liliowej bokserce i szpilkach 
- OGŁUPIAŁAŚ ?! - wrzasnęłam
- Niby czemu ?
- Nie idziemy na imprezę , tylko na mecz ! Nie pójdziesz w szpilkach . Nie ze mną . I nie ta koszulka . Mówiłam , że ci pożyczę koszulkę Realu .
- No dobrze . Tylko spokojnie . Daj mi 2 minuty .
- Mam nadzieję , że tylko 2 minuty ...
Wiedziałam , że ty nie potrwa tak krótko . Po 10 minutach byłyśmy gotowe do wyjścia . Nie miałyśmy daleko na stadion , więc mogłyśmy się nie spieszyć . Szybko dostałyśmy się na prawie pustą jeszcze trybunę . Miałyśmy miejsca tuż przy ławce rezerwowych graczy Królewskich . Moje marzenia się spełniały . Wyjrzałam na ławkę i zobaczyłam , że siedzi tam Cristiano Ronaldo (*.*) . Zawołałam go , choć nie sądziłam , że usłyszy mnie w takim gwarze . Ale usłyszał . Podszedł do mnie , a ja poprosiłam o autograf na koszulce Ozila
- Mesut dzisiaj nie gra .
Ja się na niego patrzyłam jak zaczarowana . Rozkoszowałam się jego głosem , ruchami jego warg . Tak jakbym to na jego punkcie miała bzika . Gwiazdor poszedł na miejsce na którym siedział i dopiero wtedy dotarły do mnie jego słowa . 'Jakto nie gra ?!' pomyślałam i zrobiłam dziwną minę . 'Skąd on mógł wiedzieć ... Koszulka .' I wtedy jedna sprawa się wyjaśniła . Kiedy Mesut wchodził na ławkę widziałam jak Ronaldo coś do niego mówi . Obaj się zaśmiali . Nie wiedziałam o co chodzi aż w końcu ... Mesut podszedł do mnie .
- Daj mi długopis . - powiedział
- Co?
- Daj mi długopis . - patrzyłam jak zaczarowana w niego nieziemskie oczy
- Daj . Mu . Długopis . - Powiedziała Irka 
- Ach . Jasne . - i podałam długopis Niemcowi 
On zdawał się nie przejmować moim zachowaniem tylko się uśmiechał . A może po prostu zbyt często takie widoki miał . Ozil poszedł z powrotem na ławkę i zaczął się mecz . Zobaczyłam co to znaczy doping madridistas jeszcze przez pierwszym gwizdkiem . Obok mnie usiadł znajomy mężczyzna . Zmierzyłam go wzrokiem . 
- O ! To wy !
- Eeem ... Znamy się
- Tak . To ja , Juan . Zaprowadziłem was do hotelu . Nie wiedziałem , że jesteście madridistkami .
- To teraz już wiesz . Ja jestem Natalia , a to Irka . 
Sędzia zagwizdał po raz pierwszy i rozpoczął się spektakl . W końcu derby Madrytu to nie byle co . Pierwszego gola w 30 minucie strzelił Ronaldo . Asystował mu di Maria . Pierwsza połowa minęła dość mizernie . Najwięcej gry w środku pola . Zdecydowanie brakowało mi kilku graczy . Ale w końcu musieli się oszczędzać na mecz Ligii Mistrzów . Po przerwie dwóch piłkarzy wyszło na rozgrzewkę .
- Marcelo ! Daj mi swoją koszulkę , proszę !
Piłkarz uśmiechnął się do mnie , choć nie jestem pewna czy wszystko słyszał . Odpowiedziałam mu na uśmiech i za każdym razem kiedy przebiegał niedaleko mnie to się do siebie uśmiechaliśmy . Nawet nie zauważyłam , że Mesut wszedł na murawę zmieniając Kakę . Kiedy Marcelo musiał wejść na boisko to tylko wyczekiwałam aż mecz się skończy . I się doczekałam . Po meczu wszyscy piłkarze zeszli zaraz do szatni . Trochę mi było smutno tego powodu , że nie dostałam koszulki , ale podejrzewałam , że mnie nie usłyszy . Ja i Irka opuściłyśmy stadion i usłyszałam krzyk .
- Natalia ! 
Nie wierzyłam własnym oczom . To Marcelo biegł w moją stronę z koszulką .
- Przepraszam cię , że nie dałem ci jej zaraz po meczu , ale chciałem zebrać dla ciebie podpisy całej szatni . Tutaj masz nawet autograf dzisiejszego debiutanta , Fabinho . 
- Dziękuję , ale nie trzeba było .
- Dla ciebie wszystko .
- A tak w ogóle to skąd znacz moje imię ?
- Ronaldo mi zdradził . Ja już muszę lecieć . Dasz mi swój numer telefonu ?
- Jasne . - i podałam Brazylijczykowi numer
Stałam jeszcze chwilę i patrzyłam jak Marcelo odbiega od nas . Czułam się tak jakby zakochana , choć wiedziałam , że on ma syna . Ale nic mi nie było wiadome o jego stanie cywilnym . Chyba nie podrywałby dziewczyny  mając żonę albo narzeczoną ...
- Kompletnie zgłupiałaś ?!
- Dlaczego ?
- Patrzysz się na niego jak na jakieś bóstwo . Myślałam , że wolisz Mesuta .
- Ja też tak myślałam .

Usłyszałam głos :
- Natalia ! Pobudka ! Na mecz nie zdążymy !

6 komentarzy:

  1. Jeziu, zajebisty *,*
    Ale mam pytanko... CZY TO BYŁ TYLKO SEN?!
    Zapraszam do mnie :)) http://i-am-back-to-you.blogspot.com http://my-world-should-be-perfect.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , to tylko sen . Sama się nie spodziewałam , że to się tak potoczy . ;)

      Usuń
  2. To tylko sen!? Dlaczego?! a ja już tutaj jakieś szalone myśli miałam ;D napaliłaś mnie tą akcją! :D no ciekawe, co się wydarzy na tym realny meczu! ;D
    Carmen
    http://love-and-other-cases.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluje talentu :) twoje opowiadania są bardzo wciągające i fajnie się je czyta :) już nie mogę się doczekać co wydarzy sie na meczu lub po meczu :) a właśnie kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Sen ?! Ale jak to ?!
    Tak serio, to ja mogę spać całymi dniami, gdyby takie coś miało mi się śnić :)
    Sytuacja z długopisem - hahahaha :D
    Któż będzie tym jedynym ?
    Mesut czy Marcelo ? :3
    Czekam i zapraszam do siebie na nowy:
    http://amor-espanol.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż nie sądziłam że ta akcja sie tak potoczy. *_*
    Ten rozdział był suuper :)

    OdpowiedzUsuń