sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 24

I co ja mam mu teraz powiedzieć ? 'Ja ciebie też' ? To takie zwykłe się wydaje przy jego wyznaniu . A spontanicznie niczego ciekawego nie wymyślę .
Patrzyłam się na Marcelo jak zaczarowana . Łzy mi nadal spływały po policzkach , ale już nie ze smutku a ze wzruszenia .
- Nie płacz kochanie .
- I kto to mówi . - jego brązowe oczy pięknie błyszczały - Chodzi o to , że ja poza tobą świata nie widzę , a przy twoim wyznaniu to wygląda jak nic .
- Więc nie mów nic .
Pocałował mnie jak jeszcze nigdy . Nasze usta połączyły się ze sobą lepiej niż zawsze . W głowie zaczęło mi wirować , więc musieliśmy na chwilę przerwać pocałunek , bo upadlibyśmy na podłogę . Marcelo pomyślał . Usiadł na fotel , a ja mu na kolanach . Kontynuowaliśmy to co przerwaliśmy . Mogłam rozkoszować się jego zapachem , bo kupił sobie nowe cudowne perfumy , rozkoszować się jego dotykiem , ale przede wszystkim rozkoszować się jego obecnością , której tak bardzo mi brakowało .
Zadzwonił dzwonek do drzwi . Trudno . Jeśli to coś ważnego to będzie się dobijać aż otworzę . Zadzwonił drugi raz . I trzeci . Najpiękniejsza chwila w moim życiu właśnie dobiegła końca .
- O kurwa .! Jak ty wyglądasz ?!
- Aż tak źle ?
- Jest u ciebie Marcelo ?
- Jest . A o co chodzi ?
- Wiele wyjaśnia . Przekaż mu , że jest zmiana terminu treningu . Za 15 minut ma być na dole .
Zamknęłam za nim drzwi . Przeszłam znowu do salonu .
- Kto to był ?
- Mesut . Kazał ci przekazać , że za 15 minut masz być na dole gotów do treningu .
- Idziesz ze mną ?
- Chętnie .


- Idą nasze gołąbeczki . - krzyknął Ramos , gdy zobaczył mnie i Marcelo wychodzących z windy
- A mnie się zdaje , czy Natalia nie jest w kadrze ...? - chciał mi dogryźć Pepe
- Owszem jestem w kadrze . Asystent lekarza klubowego też się liczy .
- Dla mnie się nie liczy .
- Dla ciebie się nic nie liczy .
- Właśnie , że się liczy . Widzisz to ? - pokazał na herb Realu - To się liczy przede wszystkim .
- Moi Madridistas .! Ruszamy .! - krzyknął Ancelotti
Wszyscy wchodzili do autokaru . Zastanawiało mnie gdzie i z kim mam siedzieć . Wchodząc do Autokaru Carlo mnie powitał .
- Ooo ... Pani jedzie z nami ? Zdawało mi się , że gdzieś na tyłach jest jeszcze wolne miejsce .
- Dziękuję bardzo .
Pusto było obok Mesuta , bo Khedira miał jakąś lekką kontuzję i musiał zostać w Madrycie . Miałam tylko nadzieję , że nie będzie się do mnie jakoś przystawiać i nie zepsuje mi humoru . Co ja gadam , nic nie może zepsuć mi już teraz humoru . No chyba , że porażka z Barcą ... ale to się nie wydarzy . Nie może . Żeby ich prześcignąć brakuje nam jednego punktu a do końca sezonu jeszcze tylko 4 kolejki .
Szybko przejechaliśmy trasę na Camp Nou , a Mesut nic szczególnego nie wyprawiał . Przygotowywał się mentalnie do spotkania . W ogóle w całym autokarze panowała dziwna cisza . Może cisza to za dużo powiedziane , ale nie było głośno jak zazwyczaj mi się wydawało . A może to po prostu nie jest wycieczka szkolna i chłopcy nie popisują się umiejętnością trzymania butelki na czole ...


Camp Nou było piękne . Tylko trochę za dużo granatowego i bordowego . Ogólnie za dużo Barcelony . Chociaż może to tylko moje problemy . W środku było już lepiej . Więcej innych kolorów . Szatnia była już świetna . Telewizor plazmowy i kanapa - to czego było mi trzeba kiedy chłopaki się będą przebierać .
Na bramce stał Lopez , co mnie zdziwiło , bo we wcześniejszych meczach był Casillas . Choć w sumie to była uzasadniona decyzja , bo ten drugi formą nie grzeszył . Przed nim wystąpili Arbeloa , Ramos , Pepe i Marcelo , a dalej nie trudno zgadnąć - Xabi , Modrić , Ronaldo , Mesut , di Maria i Benzema .
Z ławki Camp Nou wyglądało zupełnie inaczej niż z tv . Gdyby mój tata mnie widział pewnie byłby dumny . Choć nie , jakbym była w innej koszulce . Mecz się zaczął . Nie graliśmy jakoś porywająco , ale skutecznie i już w 15 minucie Karim zamienił strzał na gola . Następne bramki padały w 40' , 55' (nie dla nas) i 88' , czyli krócej , wygraliśmy 3:1 .
Kiedy wróciliśmy do hotelu , chłopaki wpadli na pomysł , żebyśmy poszli uczcić zwycięstwo . Poszli wszyscy , bez wyjątku . Miejscówkę pewnie znał już Ramos , bo po wejściu barmanka zaraz do niego pomachała , czemu on sam nie został obojętny . Najpierw rozsiedliśmy się przy dwóch stolikach i wstawiliśmy się . Jak wszyscy ruszyli na parkiet to zrobiło się trochę ciasno , ale niektórzy szybko zrezygnowali . Spostrzegłam , że Benzema jest zupełnie pozbawiony talentu tanecznego .
Tego wieczoru chyba za dużo wypiłam , bo nie pamiętam co się wydarzyło d czasu , gdy Ramos poszedł do pani , do której wcześniej machał .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Szybko uzbierało się 6 komentarzy . O.O  Mam nadzieję , że tym razem będę miała trochę więcej czasu , żeby coś wymyślić . Znowu 6 kom i next . ;D

9 komentarzy:

  1. Mnie się rozdział podobał :D
    Ciekawe, co się okaże, jak Natalia wytrzeźwieje :D
    Nie no, nie ma to jak mieć kaca, a potem się dowiedzieć, co się wyrabiało xD
    Czekam na next!
    Pozdrawiam i życzę weny!
    ~Reasy :*

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejny fajny rozdział
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny! :) Ciekawe co wydarzyło się na imprezie ;p
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział, zazdroszczę takiej wyobraźni. Ciekawa jestem dalszych losów! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział cud, miód, malina ;)
    Mam nadzieję, że Natalia nie zrobi jakiegoś głupstwa, bo to by byłby straszny cios dla Marcelo :'(
    Czekam z niecierpliwością na następny i zapraszam do siebie: http://tak-trudno-ci-wybaczyc.blogspot.com/
    http://es-todo-sobre-el-amor.blogspot.com/
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Znakomity jesteś świetna :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ;*
    Pisz dalej + jeśli lubisz 1D zapraszam do mnie <3
    http://1dmylitlestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty Proszę pani :D <3 powrót w wielkim stylu :) ;3
    Tylko nic głupiego niech Nataloa po pijaku nie odwali XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział. ! Ide czytać dalej :3

    OdpowiedzUsuń