środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 27

- Muszę to powiedzieć Marcelo.
- Pożyczyć ci telefon ?
- Serio uważasz że powinnam mu o tym powiedzieć przez telefon ?
- No ... Nie. Podwieźć cię ?
- A co z dzieciakami ?
- Enzo nie powinien być świadkiem ... kłótni. Zabiore go i Juniora do parku. Ale najpierw cię podwioze.
Szybko otaam łzy , bo chłopcy już nadchodzili.
- Powodzenia .! - krzyknął do mnie Ronaldo jak otwieralam drzwi samochodu
- Dzięki.
Weszliśmy do domu i zastalam Marcelo przy lodówce.
- Zostaw to .! - krzyknelam i zaczęłam się śmiać.
- Ej. Nie strasz mnie tak. Gdzie Enzo ?
- Z Crisem w parku.
- Czemu ?
-Słuchaj , musimy pogadać.
- Mam się bać ?
- Może trochę. Ale mam prośbę. Nie przerywaj mi.
 - No dobrze.
- Jestem w ciąży.
- Wspaniale .!
- A może jednak nie ...
-Coś nie tak z dzieckiem ?
-Z tego co mi wiadomo to z nim albo nią wszystko w porządku.
- Więc o co chodzi ?
- Kiedy mieliście zgrupowanie w Barcelonie to na tej imprezie trochę za dużo wypilam i ja nie pamietam jak to się stało , ale ostatnio na treningu Mesut mi powiedział , że się ze sobą przestaliśmy ... - urwałam , bo zaczęłam tak płakać , że myślałam że nigdy się nie uspokoje.
- Więc to jego dziecko ? - zapytał z dziwnym spokojem
- Na pewno. Nie może być twoje bo ostatni raz ze sobą spalismy przed moim wyjazdem a to co było teraz to jest za krótki okres czasu.
- Zabiję go.
- Co ?!
- To co słyszałaś.
- Ale ... Nie możesz ... Co z dziećmi ?
- Na razie mam tylko jedno dziecko.
- Ale ...
- Jedziesz ze mną ?
- Tak.
Bez słowa weszliśmy do samochodu i poczekałam na Brazylijczyka. Co on zamierzał ? Serio go chciał zabić czy tylko mnie chce nastraszyć ? W każdym razie wole jechać z nim , żeby nie odwalil nic głupiego ...
Podjechaliśmy pod dom Mesuta . Nie było go . Chyba nawet dobrze . Może Marcelo się uspokoi do treningu . Tam na pewno się zobaczą .

Czekaliśmy pod Valdebebas jak idioci . Ronaldo powiedział , że nie ma problemu i Enzo zostanie razem z jego synem u babci . Dopiero po godzinie zaczęli nadjeżdżać pierwsi piłkarze . W sumie to się nawet ucieszyłam . Na pewno będzie lepsze to niż godzinę siedzieć w milczeniu . Jako jeden z pierwszych nadjechał Ramos .
- Dzień dobry słodziaku . - powiedział gdy tylko mnie zobaczył
- Cześć . - odpowiedziałam z lekką chrypką
- Coś się stało ?
- Nie nic . - wymusiłam uśmiech
- Skoro tak uważasz ... - powiedział i odszedł w stronę Pepego , który właśnie nadjechał
Zaraz za Portugalczykiem przyjechał on , Mesut Ozil . Marcelo poderwał się , był wyraźnie zdenerwowany , jeśli nie napadł go szał zaraz po tym jak zobaczył jego twarz . Niemiec spokojnie wyszedł z samochodu . Marcelo starał się chociaż przez chwilę opanować i dopiero jak odszedł parę metrów od auta podszedł do niego i z całej siły przywalił mu z pięści w twarz .
- A to za co ? - zapytał zbierając się z ziemi i trzymając za lewy policzek
- Dla czystej rozrywki . - powiedział z ironią - Jak mogłeś ... Jak mogłeś dobrać się do mojej dziewczyny ?! Brazylijczyk wyraźnie wpadł w szał . Zaczął kopać go i okładać pięściami .
- Ej , ej . Uspokój się . - złapał go Sergio
- Zabiję skurwysyna .!
Wyrwał się Ramosowi i jeszcze jeden raz kopnął Niemca w brzuch . Więcej ciosów nie udało mu się wymierzyć , bo nadbiegli pozostali zawodnicy i udało się odsunąć Marcelo . Mesut cały zakrwawiony leżał na ziemi i trzymał się za brzuch .
- Zadzwońcie może na pogotowie ? - powiedział Casillas
- Wyliże się . - zażartował Pepe
- A jak dla mnie to wygląda poważnie . Kto ma telefon ?
- Ja - zgłosił się Cris
- No to super .
- A jaki to jest numer ?
- 999 idioto .
Po 10 minutach ambulans zabierał Mesuta spod Valdebebas , a Carlo był dla mnie bardzo wyrozumiały i pozwolił mi pojechać zaraz za samochodem , w którym jechał ojciec mojego dziecka .
- A kim pani jest dla pacjenta ?
- Jest ojcem mojego dziecka .
- Czyli chłopak , rozumiem ?
Czy Mesut był moim chłopakiem ? Nie . Nadal byłam z Marcelo , choć czułam , że to się niedługo posypie . A co z dzieckiem ?
- Za co ? - zapytał mnie Mesut ze szklanymi oczami
- Słuchaj , jestem w ciąży . To twoje dziecko .
- Co ? - rozdarł się
- No twoje .
- A ty i Marcelo ... - urwał , gdy zobaczył , że łzy napływają mi do oczu - Pamiętaj , że w razie potrzeby możesz na mnie liczyć .
- Dziękuję . - pocałowałam Niemca w policzek - Ja już chyba będę wracać , muszę z kimś pogadać ...
- Powodzenia .
Znowu wsiadłam w taksówkę i pojechałam do domu . Zdziwiło mnie trochę , że drzwi były otwarte . Marcelo już wrócił . Myślałam , że trening jeszcze trwa . Spojrzałam na zegarek . jednak się myliłam . Weszłam do środka . Na parterze nikogo nie było . Weszłam do sypialni na piętrze .
- Co ty robisz ?
- Jak to co ? Wyprowadzasz się . Jak sobie wyobrażasz nasz związek z JEGO dzieckiem ?
- Noo ...
Zaniemówiłam . Wyraźnie zaplanował to , co ma powiedzieć . A teraz . Gdzie mam zamieszkać ? W grę wchodzi tylko hotel , bo przecież nie będę się do nikogo pchać z bagażem .
- Słuchaj , zapłacę ci za hotel . Chcę , żebyśmy byli przyjaciółmi , bo jesteś naprawdę fajną dziewczyną , ale w tej chwili nie chce mi się nawet na ciebie patrzeć .
- Ale przecież to nie moja wina .!
- Wiem , że było zajebiście , ale pa . Masz zarezerwowany pokój w tym hotelu , w którym wcześniej mieszkałaś . W recepcji tylko powiedz ile tam będziesz .
- Ale ..
- Nie ma ale . Pakuj się i idź .
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _
Zawiodłam was , że to nie od Marcelo ?Wybaczcie , że tak krótko . Chciałam dłużej , ale nie miałam zbytnio czasu na pisanie i jest jak jest . ;D
Następny jak będzie 7 komentarzy .
+Chcecie , żebym pisała nowego bloga ?

4 komentarze:

  1. Mi się bardzo podoba....
    Jestem ciekawa czy Natalia i Marcelo jednak do siebie wrócą :)
    Czekam na kolejny :3

    I ja bardzo chce żebyś pisała nowego bloga :P
    I pytanko o czy miałby być ten nowy blog ? :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział genialny! :)
    Wszystko się popsuło... Marcelo słusznie przywalił Mesutowi! ;/
    Ciekawe co teraz będzie z Natalią i jej dzieckiem...
    Już nie mogę doczekać się następnego! :D
    Z przyjemnością będę czytać Twojego nowego bloga ;)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurde, wszystko się posypało :/
    Ech, co zrobić.

    Jasne, pisz nowego bloga :D
    Na pewno będę go czytać, tylko daj znać jak założysz :D

    A, zapraszam do mnie na rozdział 2 ;)

    Pozdrawiam i życzę weny,
    Reasy :*

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny, nadrobiłam wszystkie rozdziały, czekam na więcej! <3

    OdpowiedzUsuń